Z przecudnego snu obudziła mnie wibracja telefonu. Niechętnie sięgnęłam ręką pod poduszkę i ujrzałam napis „ Doniya” . Od razu usiadłam na łóżku i odebrałam telefon.
- No w końcu! Już myślałam,że nie żyjesz!- krzyknęła moja przyjaciółka,nawet nie zdążyłam się z nią przywitać.
- Też miło mi cię słyszeć-powiedziałam z uśmiechem przeciągając się.
- Oj no dobra może i jest troszkę wcześnie ale mam dla ciebie skarbie info!-po raz kolejny krzyknęła mi do ucha.
- Eee Don mogłabyś tak nie krzyczeć?- spytałam wstając z łóżka.
- Aaa co na imprezie się wczoraj było i kacyk trzyma,tak? Boże prosiłam cię tyle razy! Nie pij już...Błagam. Pamiętasz co było kiedyś? Nie możesz do tego wrócić. Nie możesz znowu się uzależnić od tego świństwa,ja rozumiem fajnie jest. Ale nie przesadzaj.-powiedziała tym razem ciszej i strasznie poważnym tonem.
- Don niczego nie piłam! I nic nie brałam! Znasz mnie obiecywałam ci...A ja dotrzymuję słowa. Ja po prostu dopiero wstałam a ty jak nikt wiesz,że ja sobie pospać lubię.-powiedziałam odsłaniając roletę,by ujrzeć jaka jest dziś pogoda. Było słonecznie i przyjemnie.- Aa no właśnie jakie jest te świetne info,które było powodem do obudzenia mnie?
- Robię imprezę!-pisnęła.
- A czy to pierwszy raz?-zapytałam zdziwiona.
- No nie ale na tej będzie mój brat! No wiesz nigdy go nie było jak organizowałam imprezę a teraz będzie! I może zaprosi swoich kolegów!-powiedziała Don.- i wiesz co to znaczy?
- No jakoś tak się nie domyślam...-powiedziałam z uśmiechem po czy wsunęła kapcie i wyszłam z pokoju udając się do salonu. Jak zwykle...Pusto,tylko ja i mój kot.
- W końcu go poznasz głupia,ty!-powiedziała po czym usłyszałam jak Safaa pyta ją czy przypadkiem nie widziała jej dżinsowej kurteczki. Aaa teraz rozumiem! Jej rodzinka wyjeżdżała dziś na wakacje a ona urządza imprezę!
- Oo świetnie!-powiedziałam po czym usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. - Fuck!-krzyknęłam.
- Co jest?-spytała moja przyjaciółka.
- Znowu Twój braciszek w TV! Gadają o tym zespole na okrągło!-prawie krzyknęłam.
- Oj Alex ja wiem,że ty nie przepadasz za One Direction ale nie bulwersuj się tak! Ale przyznaj seksowny to on jest!-powiedziała śmiejąc się.
- Ale ja do nich nic nie mam! Przecież wiesz,że słucham ich piosenek. Ale uważam,że oni są tacy...Tacy puści i przemądrzali. A tego twojego „ seksownego braciszka ” to ja na oczy nie widziałam. Teraz tylko gada coś ale go nie widać. Takie radio.-powiedziałam rozwalając się na kanapie.
- Oj poznasz Zayn'erka to zmienisz zdanie!-powiedziała a ja tylko odparłam krótkie „ Ta ”.- Wpadam po ciebie dzisiaj o dwudziestej! Bądź gotowa na szalona imprezkę u mnie w domku!-powiedziała po czym pożegnałyśmy się i rozłączyłyśmy.
Przez chwilkę jeszcze leżałam na kanapie. Rozmyślałam o bracie Don. Nawet przez chwilę chciałam iść po laptopa i zobaczyć jego fotki na necie,abym wiedziała jak wygląda. Po chwili jednak postanowiłam,że wolę go poznać i zobaczyć osobiście. Wstałam i udałam się do kuchni. Zrobiłam sobie tosty,które w miarę szybko zjadłam. Szybkim kroczkiem poszłam do łazienki gdzie wzięłam prysznic i umyłam zęby. Owinięta ręcznikiem pobiegłam na górę. Miałam ochotę wyjść do miasta,kupić sobie coś na poprawę nastroju. Zanurkowałam w szafie. Wyciągnęłam z niej krótkie spodenki dżinsowe,koszulkę w czarno-białą kratkę,buty na koturnie oraz zwykłą torebkę zakładaną przez ramię.
- Oj Alex ja wiem,że ty nie przepadasz za One Direction ale nie bulwersuj się tak! Ale przyznaj seksowny to on jest!-powiedziała śmiejąc się.
- Ale ja do nich nic nie mam! Przecież wiesz,że słucham ich piosenek. Ale uważam,że oni są tacy...Tacy puści i przemądrzali. A tego twojego „ seksownego braciszka ” to ja na oczy nie widziałam. Teraz tylko gada coś ale go nie widać. Takie radio.-powiedziałam rozwalając się na kanapie.
- Oj poznasz Zayn'erka to zmienisz zdanie!-powiedziała a ja tylko odparłam krótkie „ Ta ”.- Wpadam po ciebie dzisiaj o dwudziestej! Bądź gotowa na szalona imprezkę u mnie w domku!-powiedziała po czym pożegnałyśmy się i rozłączyłyśmy.
Przez chwilkę jeszcze leżałam na kanapie. Rozmyślałam o bracie Don. Nawet przez chwilę chciałam iść po laptopa i zobaczyć jego fotki na necie,abym wiedziała jak wygląda. Po chwili jednak postanowiłam,że wolę go poznać i zobaczyć osobiście. Wstałam i udałam się do kuchni. Zrobiłam sobie tosty,które w miarę szybko zjadłam. Szybkim kroczkiem poszłam do łazienki gdzie wzięłam prysznic i umyłam zęby. Owinięta ręcznikiem pobiegłam na górę. Miałam ochotę wyjść do miasta,kupić sobie coś na poprawę nastroju. Zanurkowałam w szafie. Wyciągnęłam z niej krótkie spodenki dżinsowe,koszulkę w czarno-białą kratkę,buty na koturnie oraz zwykłą torebkę zakładaną przez ramię.
Gdy już się ubrałam spięłam włosy w troszkę niedbałego koczka. Zeszłam na dół po czym pożegnałam się z kotkiem i wyszłam z domu. Po zamknięciu drzwi na klucz ruszyłam przed siebie. Czułam jak ciepłe promyki słońca padają na moje ciało. Wyjęłam z torebki okulary przeciwsłoneczne,które dostałam od Don na urodziny.
Włożyłam je na oczy. Od razu lepiej mi się na świat patrzyło. Postanowiłam pójść po nowe buty. Nie szpilki,balerinki czy botki ale skaty. Nie miałam żadnych a tak bardzo mi się podobały. Weszłam do jednego ze sklepów. Tylu ludzi w jednym sklepie to chyba w życiu nie widziałam. Zaczęłam żałować,że nie wzięłam ze sobą Don. Niepewnie chodziłam po sklepie. Było tu mnóstwo butów ale żadne nie w moich kolorkach. W końcu ujrzałam bardzo fajne Air Max'y. Podeszłam do półki i gdy już chciałam je wziąć do ręki poczułam jak ktoś szturcha mnie w ramię od tyłu. Odwróciłam się i ujrzałam bardzo ładnego chłopaka. Miał czarne włosy i brązowe oczy. Uśmiechnął się do mnie. Pewnie zobaczył jak moje zęby automatycznie gryzą dolną wargę. Zawsze tak robiłam jak się denerwowałam lub byłam zmieszana jakąś sytuacją.
- Cześć. Mam taką prośbę.-powiedział przerywając ciszę pomiędzy nami.
- Hej...-odparłaś. Po co się z nim witam? Przecież go nie znam.- Jaką prośbę?-zapytałam po chwili gdy już wróciłam do świata normalnego.
- Mogłabyś pomóc wybrać mi buty dla siostry?-spytał chłopak na co parsknęłam lekkim śmiechem:
- Aa nie możesz poprosić o to tamtej kobiety?-powiedziałam pokazując na osobę stojącą przy jakiejś rodzinie,której pomagała wybrać buty.
- Wiesz...Nie chciałbym jej przeszkadzać. A zdaje mi się,że ty się na tym znasz.-powiedział oparłszy się o półkę z butami. Stałam naprzeciwko niego i patrzyłam jak na idiotę.
- No dobrze. Pomogę a raczej spróbuję ci pomóc.-powiedziałam po czym dodałam- A jakich butów szukasz? Na jaką okazję?-spytałam przerywając mu obczajanie moich nóg. Jak ja tego nie cierpię!
- Hmm noo... Na pewno Air Max'y,dziewczęce. Takie w sam raz na deskę.-powiedział z uśmiechem.
- Może te?-spytałam po pięciu minutach szukania jakiś naprawdę ekstra butów. Chłopak był naprawdę ładny ale taki jakiś dziwny! Bezczelnie rozbierał mnie wzrokiem a nawet się nie przedstawiłam!
- Ooo genialne! Dziękuję!-powiedział biorąc ode mnie pudełko i bacznie mnie obserwując.- W ramach podziękowania chciałbym zaprosić cię na...lody? Jeżeli oczywiście masz ochotę...-powiedział po chwili gdy szukałam butów dla siebie.
Włożyłam je na oczy. Od razu lepiej mi się na świat patrzyło. Postanowiłam pójść po nowe buty. Nie szpilki,balerinki czy botki ale skaty. Nie miałam żadnych a tak bardzo mi się podobały. Weszłam do jednego ze sklepów. Tylu ludzi w jednym sklepie to chyba w życiu nie widziałam. Zaczęłam żałować,że nie wzięłam ze sobą Don. Niepewnie chodziłam po sklepie. Było tu mnóstwo butów ale żadne nie w moich kolorkach. W końcu ujrzałam bardzo fajne Air Max'y. Podeszłam do półki i gdy już chciałam je wziąć do ręki poczułam jak ktoś szturcha mnie w ramię od tyłu. Odwróciłam się i ujrzałam bardzo ładnego chłopaka. Miał czarne włosy i brązowe oczy. Uśmiechnął się do mnie. Pewnie zobaczył jak moje zęby automatycznie gryzą dolną wargę. Zawsze tak robiłam jak się denerwowałam lub byłam zmieszana jakąś sytuacją.
- Cześć. Mam taką prośbę.-powiedział przerywając ciszę pomiędzy nami.
- Hej...-odparłaś. Po co się z nim witam? Przecież go nie znam.- Jaką prośbę?-zapytałam po chwili gdy już wróciłam do świata normalnego.
- Mogłabyś pomóc wybrać mi buty dla siostry?-spytał chłopak na co parsknęłam lekkim śmiechem:
- Aa nie możesz poprosić o to tamtej kobiety?-powiedziałam pokazując na osobę stojącą przy jakiejś rodzinie,której pomagała wybrać buty.
- Wiesz...Nie chciałbym jej przeszkadzać. A zdaje mi się,że ty się na tym znasz.-powiedział oparłszy się o półkę z butami. Stałam naprzeciwko niego i patrzyłam jak na idiotę.
- No dobrze. Pomogę a raczej spróbuję ci pomóc.-powiedziałam po czym dodałam- A jakich butów szukasz? Na jaką okazję?-spytałam przerywając mu obczajanie moich nóg. Jak ja tego nie cierpię!
- Hmm noo... Na pewno Air Max'y,dziewczęce. Takie w sam raz na deskę.-powiedział z uśmiechem.
- Może te?-spytałam po pięciu minutach szukania jakiś naprawdę ekstra butów. Chłopak był naprawdę ładny ale taki jakiś dziwny! Bezczelnie rozbierał mnie wzrokiem a nawet się nie przedstawiłam!
- Ooo genialne! Dziękuję!-powiedział biorąc ode mnie pudełko i bacznie mnie obserwując.- W ramach podziękowania chciałbym zaprosić cię na...lody? Jeżeli oczywiście masz ochotę...-powiedział po chwili gdy szukałam butów dla siebie.
- Amm... Sory ale dziś nie mogę. Może innym razem jak się spotkamy?-próbowałam wymigać się z tej propozycji. Nie powiem,może ten chłopak był przystojny i nawet miły ale ja wiedziałam,że jest typem ZETA „ Zapoznaj-Zalicz-Zostaw ”. Nie chciałam już mieć z takim nic do czynienia.
- Oo!-powiedział chyba zdziwiony tym,że mu odmówiłam. No jasne nie był przyzwyczajony do tego,że dziewczyna go zbywa.- A może dasz mi swój numer telefonu?
- Pff...Nie pamiętam jaki mam a nie mam telefonu przy sobie.-skłamałam robiąc smutną minkę. Nie powiem kłamać to ja potrafiłam!
- No więc trzymaj mój!-powiedział i wyjął z kieszeni karteczkę z numerem. Wzięłam go od niego z miną słodkiej dziewczynki ale w głębi ducha miałam ochotę go wyśmiać.
- Dzięki! Na pewno napiszę! A teraz wybacz!-powiedziałam i pospiesznie wzięłam buty,które spodobały mi się na samym początku.
- Oo!-powiedział chyba zdziwiony tym,że mu odmówiłam. No jasne nie był przyzwyczajony do tego,że dziewczyna go zbywa.- A może dasz mi swój numer telefonu?
- Pff...Nie pamiętam jaki mam a nie mam telefonu przy sobie.-skłamałam robiąc smutną minkę. Nie powiem kłamać to ja potrafiłam!
- No więc trzymaj mój!-powiedział i wyjął z kieszeni karteczkę z numerem. Wzięłam go od niego z miną słodkiej dziewczynki ale w głębi ducha miałam ochotę go wyśmiać.
- Dzięki! Na pewno napiszę! A teraz wybacz!-powiedziałam i pospiesznie wzięłam buty,które spodobały mi się na samym początku.
Już nic nie mówiąc zniknęłam z oczu przystojnemu brunetowi. Nie żałowałam podjętego wyboru mimo iż chłopak wpadł mi w oko. Po drodze przez park wyrzuciłam karteczkę z jego numerem do śmietnika. Zaraz po tym udałam się pospiesznie do domu. Cały czas nie mogłam przestać myśleć o tajemniczym chłopaku. Ale nie no co ja gadam!
Ja i chłopak?! To coś takiego jak Leo Messi nie grający w Barcelonie!
Całą niechęć do chłopaków spowodował u mnie jeden a raczej dwa przypadki. Byłam raz z pewnym chłopakiem dwa lata z Michael'em. Wszystko było normalnie! Jak u wszystkich kochających się par. Jednak piękny sen prysnął. Mój „ Książę Z Bajki ” okazał się zwykłym świnią. Przespał się z moją najlepszą kumpelą Blake. Nie mogłam się z tego pozbierać przez...rok? Nie wiem dokładnie. Potem pojawił się Matt. Zaprzyjaźniłam się z nim i pomógł mi wstać na nogi po nieudanym związku a raczej okropnym związku z Michael'em. Wyciągnął mnie z nałogów i złego towarzystwa w jakim przesiadywałam. Fakt,Michael zrobił ze mnie palaczkę i agresywną dziewczynkę. Nie wiem co wtedy byłoby ze mną gdyby nie Matt. Ale on po pewnym czasie zrobił mi gorszą rzecz niż Michael. Sprawiło to,że już się ze sobą nie kontaktujemy. A raczej ja nie chcę go znać i boję się go!
Dziś nie wierzę w miłość. Na hasło „ WIELKA MIŁOŚĆ ”,o której tak często mówi Don mówię :
- Wielka miłość?! Ta chyba w filmie,w życiu trzeba myśleć jednak realistycznie!
Tak szczerze to zazdroszczę Don... Jest ładna i wszyscy w okolicy ją lubią. Ma powodzenie u chłopaków. U prawdziwych chłopaków a nie u takich świń jakich spotykałam ja. Wszyscy w szkole ją lubili i szanowali. Nie wiem czy dlatego,że jej brat jest sławny czy dlatego,że jest taka fajna.
Szłam sobie spokojnie do domu myśląc tym razem nie o przystojniaku tylko o dzisiejszej imprezie.
Nagle dostałam SMS-a od Don :
„ Wyjdziesz na dechę? Zayn'uś kupił mi nowe buty :P Muszę je wypróbować a ty w końcu nauczysz mnie kilku trików! ♥ ”
Przeczytałam wiadomość i uśmiechnęłam się do telefonu. Tak wiem to dziwaczne i głupie ale nie mogłam się powstrzymać. Zayn kupił jej buty...Pewnie cholernie ładne! Muszę je zobaczyć. Od razu odpisałam :
„ Ooo wielmożny braciszek zakupił swojej siostrzyczce buciczki ^^ Jakie to słodkie chuchu! ♥ ”-drwiłam sobie z niej. Wiedziałam,że się wkurzy więc zaraz potem napisałam :
„ Za dwadzieścia minut w Skate Parku :* ”
Odpisała krótkie i stanowcze „ Ok :** ”. Przyspieszyłam kroku aby zdążyć się jeszcze przebrać. Do domu doszłam po dziesięciu minutach. Szybko nakarmiłam kotka i odłożyłam buty do mojej kolekcji. Pomyślałam,że nie zdążę wejść na Twittera więc udałam się do łazienki i zrobiłam taki makijaż jak zwykle. Zatuszowałam rzęsy i obrysowałam oczy czarną kredką. Na usta nałożyłam słodki błyszczyk i pospiesznie rozpuściłam po czym rozczesałam włosy. Popędziłam na górę aby wybrać ciuchy. Z tym problemu nie miałam ponieważ ubrania miałam posegregowane w zależności od okazji. Tak wiem to trochę głupie ale musiałam tak zrobić. Gdybym miła wszystkie ciuchy w jednej kupie w życiu bym nie zdążyła na czas a najlepsze jest to,że i tak się często spóźniałam! Wyjęłam z szafy zestaw,w który szybko się ubrałam. Zresztą zawsze go zakładałam na dechę. A raczej prawie zawsze.
Ja i chłopak?! To coś takiego jak Leo Messi nie grający w Barcelonie!
Całą niechęć do chłopaków spowodował u mnie jeden a raczej dwa przypadki. Byłam raz z pewnym chłopakiem dwa lata z Michael'em. Wszystko było normalnie! Jak u wszystkich kochających się par. Jednak piękny sen prysnął. Mój „ Książę Z Bajki ” okazał się zwykłym świnią. Przespał się z moją najlepszą kumpelą Blake. Nie mogłam się z tego pozbierać przez...rok? Nie wiem dokładnie. Potem pojawił się Matt. Zaprzyjaźniłam się z nim i pomógł mi wstać na nogi po nieudanym związku a raczej okropnym związku z Michael'em. Wyciągnął mnie z nałogów i złego towarzystwa w jakim przesiadywałam. Fakt,Michael zrobił ze mnie palaczkę i agresywną dziewczynkę. Nie wiem co wtedy byłoby ze mną gdyby nie Matt. Ale on po pewnym czasie zrobił mi gorszą rzecz niż Michael. Sprawiło to,że już się ze sobą nie kontaktujemy. A raczej ja nie chcę go znać i boję się go!
Dziś nie wierzę w miłość. Na hasło „ WIELKA MIŁOŚĆ ”,o której tak często mówi Don mówię :
- Wielka miłość?! Ta chyba w filmie,w życiu trzeba myśleć jednak realistycznie!
Tak szczerze to zazdroszczę Don... Jest ładna i wszyscy w okolicy ją lubią. Ma powodzenie u chłopaków. U prawdziwych chłopaków a nie u takich świń jakich spotykałam ja. Wszyscy w szkole ją lubili i szanowali. Nie wiem czy dlatego,że jej brat jest sławny czy dlatego,że jest taka fajna.
Szłam sobie spokojnie do domu myśląc tym razem nie o przystojniaku tylko o dzisiejszej imprezie.
Nagle dostałam SMS-a od Don :
„ Wyjdziesz na dechę? Zayn'uś kupił mi nowe buty :P Muszę je wypróbować a ty w końcu nauczysz mnie kilku trików! ♥ ”
Przeczytałam wiadomość i uśmiechnęłam się do telefonu. Tak wiem to dziwaczne i głupie ale nie mogłam się powstrzymać. Zayn kupił jej buty...Pewnie cholernie ładne! Muszę je zobaczyć. Od razu odpisałam :
„ Ooo wielmożny braciszek zakupił swojej siostrzyczce buciczki ^^ Jakie to słodkie chuchu! ♥ ”-drwiłam sobie z niej. Wiedziałam,że się wkurzy więc zaraz potem napisałam :
„ Za dwadzieścia minut w Skate Parku :* ”
Odpisała krótkie i stanowcze „ Ok :** ”. Przyspieszyłam kroku aby zdążyć się jeszcze przebrać. Do domu doszłam po dziesięciu minutach. Szybko nakarmiłam kotka i odłożyłam buty do mojej kolekcji. Pomyślałam,że nie zdążę wejść na Twittera więc udałam się do łazienki i zrobiłam taki makijaż jak zwykle. Zatuszowałam rzęsy i obrysowałam oczy czarną kredką. Na usta nałożyłam słodki błyszczyk i pospiesznie rozpuściłam po czym rozczesałam włosy. Popędziłam na górę aby wybrać ciuchy. Z tym problemu nie miałam ponieważ ubrania miałam posegregowane w zależności od okazji. Tak wiem to trochę głupie ale musiałam tak zrobić. Gdybym miła wszystkie ciuchy w jednej kupie w życiu bym nie zdążyła na czas a najlepsze jest to,że i tak się często spóźniałam! Wyjęłam z szafy zestaw,w który szybko się ubrałam. Zresztą zawsze go zakładałam na dechę. A raczej prawie zawsze.
Założyłam go na siebie a po drodze na dół chwyciłam deskę w rękę. Ucałowałam kotka,który teraz rozwalił się na fotelu i wybiegłam z domu. Włożyłam słuchawki na uszy i puściłam dobry polski rap. Lubiłam słuchać takiej muzyki. Moja babcia jest Polką i może dlatego tak jakoś ciągnie mnie do rzeczy czy muzyki związanej z tym krajem. Tęskniłam za babcią mimo iż mówiła,że ze mnie jest „ Chodzące Zło ” zresztą nie tylko ona tak twierdziła. Odkąd dowiedziała się o moich nałogach nie mam z nią dobrego kontaktu. A przecież ja się zmieniłam!
Wskoczyłam na dechę i szybko popędziłam do Skate Parku. Po chwili byłam już na miejscu. Ledwo zahamowałam a Don już się na mnie wydzierała :
- Matko ty i ta twoja punktualność!-syknęła ale po chwili już mnie ucałowała.
- Oj przepraszam! Znasz mnie! Mogłaś i ty przyjść troszkę później.-powiedziałam po czym jeszcze chwilę rozmawiałyśmy. Doniya pokazała mi nowe buty. Przeżyłam szok. Takie same buty wybrałam dla chłopaka w sklepie. Ale nie to nie mógł być jej brat! Zayan czy jak mu tam ! Bym go poznała,podobno podobny jest do swoich sióstr! No ale w końcu nie jest on jedynym bratem na świecie,który kupuje swojej siostrze buty. Mój pewnie też by mi kupił...Gdybym tylko nie była jedynaczką!
Po chwili zaczęłam pokazywać Don różne triki. Niektóre nawet jej wychodziły. Zaraz potem poszłyśmy na rampę. No dobra ja poszłam bo Doniya bała się wejść. No nie ogarniam już jej !
Tydzień temu jak tu byłyśmy to śmigała na niej jak Robert Kubica na torze wyścigowym a teraz,to co?
- Don no chodź!-krzyknęłam gdy zjechałam po raz kolejny.
Zatrzymałam się przy niej. Nic mi nie odpowiedziała. Nagle zobaczyłam,że po policzku spływa jej łza. Wystraszyłam się i migiem znalazłam się przy niej. Nie musiałam pytać co się stało ponieważ zobaczyłam to czemu tak przyglądała się swoimi pięknymi oczami. Jej chłopak a raczej JUŻ były chłopak całował się z jakąś dresiarą. Przytuliłam ją mocno do siebie. Wiedziałam,że nic w ten sposób nie wskóram więc postanowiłam działać.
- Poczekaj tu...-powiedziałam gdy tylko odprowadziłam i usadziłam ją na ławce.
- Ej nie! Alex co chcesz zrobić?Chodźmy do domu lepiej...Albo na lody. Poprawię sobie humor przynajmniej.-powiedziała zatrzymując mnie poprzez chwycenie za moją dłoń.
- Nie Don!-wyrwałam jej się-Zaraz wrócę!-powiedziałam głośno i odeszłam od niej. Mimo iż zatrzymywała mnie,w głębi duchu czułam,że właśnie tego ode mnie oczekuję. Abym poszła i wygarnęła temu typkowi. Ona była do tego za słaba,zbyt wrażliwa i delikatna. Owszem też byłam wrażliwa i delikatna ale szybko się wkurzam i wybucham jak dynamit. A poza tym nie wierzę w miłość więc dla mnie było łatwiej to zrobić niż dla Don.
Gdy już byłam przy Robby'm i tej dziewczynie odlepiłam ich od siebie rękami i wrzasnęłam :
- Hej Robby! Nie przeszkadzam przypadkiem?! OMG jakie głupie pytanie oczywiście,że przeszkadzam! Jak ty się kurwa nie wstydzisz! Nic nie powiedziałeś Don! Ile to trwa?!
- Ej laska wyluzuj!-powiedziała dziewczyna i ustalała naprzeciwko mnie. Robby'ego kompletnie zamurowało. Stał i patrzył na tą sytuację z szeroko otwartymi oczami.
- Ty to się kurde lepiej zamknij i nic nie mów bo się gorzej zdenerwuję!-powiedziałam do niej a ona mnie lekko odepchnęła mówiąc :
- Bo możemy to załatwić inaczej!-wrzasnęła podwijając rękawy bluzy.
- Ooo oczywiście,że załatwimy to inaczej!-powiedziałam po czym odepchnęłam ją od siebie.
Dziewczyna zaczęła ciągnąć mnie za włosy. PRZESADZIŁA! Wszystko ale nie włosy. To mnie wkurzyło najbardziej. Teraz to mnie popamięta!
Złapałam ją za włosy i uderzyłam pięścią w twarz. Ona tylko pisnęła i upadła na ziemię.
W tym samym czasie zauważyłam jak idzie w naszą stronę Don z jakimś blondynem. Całkiem przystojnym.
- Alex!! Nie warto przestań!-wrzasnęła gdy już chciałam zawalić kopa tej niuni ponieważ zadrapała mnie w nogę. Nadal leżała na ziemi wycierając rękawem krew spływająca z jej wargi.
- A ty co tak stoisz dupku?!-powiedziałam a raczej krzyknęłam do Robby'ego. Wszyscy wokoło na nas patrzyli a blondyn,który przybył ty z Don objął ją ramieniem. Właśnie takich chwil jej zazdrościłam. - Jesteś taki żałosny! Przeproś ją!-krzyknęłam.
- Ale ja nie chciałem...ja...-wybełkotał nagle patrząc to na Don to na mnie i swoją nową dziunię.
Wskoczyłam na dechę i szybko popędziłam do Skate Parku. Po chwili byłam już na miejscu. Ledwo zahamowałam a Don już się na mnie wydzierała :
- Matko ty i ta twoja punktualność!-syknęła ale po chwili już mnie ucałowała.
- Oj przepraszam! Znasz mnie! Mogłaś i ty przyjść troszkę później.-powiedziałam po czym jeszcze chwilę rozmawiałyśmy. Doniya pokazała mi nowe buty. Przeżyłam szok. Takie same buty wybrałam dla chłopaka w sklepie. Ale nie to nie mógł być jej brat! Zayan czy jak mu tam ! Bym go poznała,podobno podobny jest do swoich sióstr! No ale w końcu nie jest on jedynym bratem na świecie,który kupuje swojej siostrze buty. Mój pewnie też by mi kupił...Gdybym tylko nie była jedynaczką!
Po chwili zaczęłam pokazywać Don różne triki. Niektóre nawet jej wychodziły. Zaraz potem poszłyśmy na rampę. No dobra ja poszłam bo Doniya bała się wejść. No nie ogarniam już jej !
Tydzień temu jak tu byłyśmy to śmigała na niej jak Robert Kubica na torze wyścigowym a teraz,to co?
- Don no chodź!-krzyknęłam gdy zjechałam po raz kolejny.
Zatrzymałam się przy niej. Nic mi nie odpowiedziała. Nagle zobaczyłam,że po policzku spływa jej łza. Wystraszyłam się i migiem znalazłam się przy niej. Nie musiałam pytać co się stało ponieważ zobaczyłam to czemu tak przyglądała się swoimi pięknymi oczami. Jej chłopak a raczej JUŻ były chłopak całował się z jakąś dresiarą. Przytuliłam ją mocno do siebie. Wiedziałam,że nic w ten sposób nie wskóram więc postanowiłam działać.
- Poczekaj tu...-powiedziałam gdy tylko odprowadziłam i usadziłam ją na ławce.
- Ej nie! Alex co chcesz zrobić?Chodźmy do domu lepiej...Albo na lody. Poprawię sobie humor przynajmniej.-powiedziała zatrzymując mnie poprzez chwycenie za moją dłoń.
- Nie Don!-wyrwałam jej się-Zaraz wrócę!-powiedziałam głośno i odeszłam od niej. Mimo iż zatrzymywała mnie,w głębi duchu czułam,że właśnie tego ode mnie oczekuję. Abym poszła i wygarnęła temu typkowi. Ona była do tego za słaba,zbyt wrażliwa i delikatna. Owszem też byłam wrażliwa i delikatna ale szybko się wkurzam i wybucham jak dynamit. A poza tym nie wierzę w miłość więc dla mnie było łatwiej to zrobić niż dla Don.
Gdy już byłam przy Robby'm i tej dziewczynie odlepiłam ich od siebie rękami i wrzasnęłam :
- Hej Robby! Nie przeszkadzam przypadkiem?! OMG jakie głupie pytanie oczywiście,że przeszkadzam! Jak ty się kurwa nie wstydzisz! Nic nie powiedziałeś Don! Ile to trwa?!
- Ej laska wyluzuj!-powiedziała dziewczyna i ustalała naprzeciwko mnie. Robby'ego kompletnie zamurowało. Stał i patrzył na tą sytuację z szeroko otwartymi oczami.
- Ty to się kurde lepiej zamknij i nic nie mów bo się gorzej zdenerwuję!-powiedziałam do niej a ona mnie lekko odepchnęła mówiąc :
- Bo możemy to załatwić inaczej!-wrzasnęła podwijając rękawy bluzy.
- Ooo oczywiście,że załatwimy to inaczej!-powiedziałam po czym odepchnęłam ją od siebie.
Dziewczyna zaczęła ciągnąć mnie za włosy. PRZESADZIŁA! Wszystko ale nie włosy. To mnie wkurzyło najbardziej. Teraz to mnie popamięta!
Złapałam ją za włosy i uderzyłam pięścią w twarz. Ona tylko pisnęła i upadła na ziemię.
W tym samym czasie zauważyłam jak idzie w naszą stronę Don z jakimś blondynem. Całkiem przystojnym.
- Alex!! Nie warto przestań!-wrzasnęła gdy już chciałam zawalić kopa tej niuni ponieważ zadrapała mnie w nogę. Nadal leżała na ziemi wycierając rękawem krew spływająca z jej wargi.
- A ty co tak stoisz dupku?!-powiedziałam a raczej krzyknęłam do Robby'ego. Wszyscy wokoło na nas patrzyli a blondyn,który przybył ty z Don objął ją ramieniem. Właśnie takich chwil jej zazdrościłam. - Jesteś taki żałosny! Przeproś ją!-krzyknęłam.
- Ale ja nie chciałem...ja...-wybełkotał nagle patrząc to na Don to na mnie i swoją nową dziunię.
- Chłopak! Przestań słodko pierdolić i nie tłumacz mi tu się bo to w was jest najgorsze. Cały czas ta sama gadka „ To nie jest tak jak myślisz, ja nie chciałem ” weź się chociaż wysil i powiedz coś mądrego. -powiedziałam po czym ujrzałam jak blondynek się śmieje.
- Don ja bardzo przepraszam...Ja nie chcę już z tobą być. Ja kocham Ashley.-powiedział podchodząc do niej ale blondyn zastąpił mu drogę mówiąc :
- Nie zbliżaj się do niej.
Po kilku chwilach towarzystwo się rozeszło. Na sam koniec gdy już szłam z Don i blondynem do wyjścia ta cała Ashley krzyknęła :
- Tylko na to cię stać?!
- Ooo nie zabiję ją!-powiedziałam i nawet Don nie zdążyła mnie zatrzymać.
Podbiegłam do Ashley i znowu zaczęła się bójka. Tym razem i mi się oberwało. Rozcięła mi wargę. Co prawda ona była cała poobijana. Gdy już chciałam kopnąć ją na pożegnanie poczułam,że ktoś łapie mnie w pasie i wynosi ku wyjściu z tego miejsca. Od razu się wzdrygnęłam i okropnie poczułam. Nienawidziłam jak ktoś mnie dotyka. Chciało mi się płakać ponieważ przypominały mi się zdarzenia sprzed kilkunastu miesięcy. W końcu przełamałam strach i ból w sercu :
- Puść mnie słyszysz! Jeszcze z nią nie skończyłam!-darłam się- To przez tą sukę Don teraz cierpi.
Po tych słowach chłopak postawił mnie na ziemię i powiedział :
- Już jej pomogłaś Alex...
Skąd znał moje imię? Po chwili szliśmy już do domu. Poznałam tajemniczego blondyna. Nazywał się Niall Horan i o ironio był z One Direction. Od razu jak mi to powiedział zrobiłam minę typu „ Fuck,no! ”.
- Coś nie tak ?-spytał widząc moją irytację wyrażeniem „ Jestem z One Direction ”.
- Nie nic...-powiedziałam niepewnie.
Po kilkunastu minutach doszliśmy do mojego domu. Pożegnałam się z Dan poprzez buziaka w poliko i słodkiego przytulasa a Niall'owi uścisnęłam dłoń z uśmiechem. Mieliśmy zobaczyć się za parę godzin na imprezie.
Wpadłam do domu po czym zjadłam płatki z mlekiem. Szukałam mojej kotki ale nigdzie jej nie było. Dom pusty,przerażający i dziwnie spokojny. Wyjęłam lód z lodówki,który przyłożyłam do obolałej wargi,łupnęłam całym ciałem na kanapę i myślałam o imprezie.
Musi być fajnie...
Jest pierwszy rozdziłał,który miał być prologiem :P
Przepraszam ale wyszedł za długi xD
Proszę o szczere komentarze :P
- Don ja bardzo przepraszam...Ja nie chcę już z tobą być. Ja kocham Ashley.-powiedział podchodząc do niej ale blondyn zastąpił mu drogę mówiąc :
- Nie zbliżaj się do niej.
Po kilku chwilach towarzystwo się rozeszło. Na sam koniec gdy już szłam z Don i blondynem do wyjścia ta cała Ashley krzyknęła :
- Tylko na to cię stać?!
- Ooo nie zabiję ją!-powiedziałam i nawet Don nie zdążyła mnie zatrzymać.
Podbiegłam do Ashley i znowu zaczęła się bójka. Tym razem i mi się oberwało. Rozcięła mi wargę. Co prawda ona była cała poobijana. Gdy już chciałam kopnąć ją na pożegnanie poczułam,że ktoś łapie mnie w pasie i wynosi ku wyjściu z tego miejsca. Od razu się wzdrygnęłam i okropnie poczułam. Nienawidziłam jak ktoś mnie dotyka. Chciało mi się płakać ponieważ przypominały mi się zdarzenia sprzed kilkunastu miesięcy. W końcu przełamałam strach i ból w sercu :
- Puść mnie słyszysz! Jeszcze z nią nie skończyłam!-darłam się- To przez tą sukę Don teraz cierpi.
Po tych słowach chłopak postawił mnie na ziemię i powiedział :
- Już jej pomogłaś Alex...
Skąd znał moje imię? Po chwili szliśmy już do domu. Poznałam tajemniczego blondyna. Nazywał się Niall Horan i o ironio był z One Direction. Od razu jak mi to powiedział zrobiłam minę typu „ Fuck,no! ”.
- Coś nie tak ?-spytał widząc moją irytację wyrażeniem „ Jestem z One Direction ”.
- Nie nic...-powiedziałam niepewnie.
Po kilkunastu minutach doszliśmy do mojego domu. Pożegnałam się z Dan poprzez buziaka w poliko i słodkiego przytulasa a Niall'owi uścisnęłam dłoń z uśmiechem. Mieliśmy zobaczyć się za parę godzin na imprezie.
Wpadłam do domu po czym zjadłam płatki z mlekiem. Szukałam mojej kotki ale nigdzie jej nie było. Dom pusty,przerażający i dziwnie spokojny. Wyjęłam lód z lodówki,który przyłożyłam do obolałej wargi,łupnęłam całym ciałem na kanapę i myślałam o imprezie.
Musi być fajnie...
Jest pierwszy rozdziłał,który miał być prologiem :P
Przepraszam ale wyszedł za długi xD
Proszę o szczere komentarze :P


Na ten blog trafiłam całkiem przypadkiem :D
OdpowiedzUsuńAle nie żałuję !
Uważam,że piszesz bardzo na luzie a przez to chce się czytać dalej.
No więc , ja czekam na więcej MORE MORE MORE :D
iii wg to się wzruszyłam historią Alex , mam nadzieję , że coraz to nowy rozdział będzie mówił i przedstawiał mi o niej więcej faktów :P
POWODZENIA :D
Dziękuję :D
UsuńZa niedługo dodam drugi rozdział ^^
Napisałam już w połowie :D
Czekam na kolejny !
OdpowiedzUsuńOlka zdecydowanie to wychodzi ci lepiej niż imaginy. ! <3
Chociaż imaginy tez są niczego sb, ale wiesz co ja o nich sądzę :D
Czekam na kolejnyy ! <3 ;**
Dziękuję :* ♥
OdpowiedzUsuńFajneee :D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny :P
NIe wiem co wyniknie z tej imprezki ;D ;D