piątek, 21 grudnia 2012

Rozdział 2


IMPREZA U DON I
„ Alex ”
Niall otworzył drzwi i praktycznie wepchnął mnie do środka. Od razu ogarnęło mnie poczucie ciepła. Obydwoje rozmawiając szliśmy przez salon,w którym teraz było bardzo dużo osób krzyczących coś do siebie i tańczących. Gdy minęliśmy całe te towarzystwo znaleźliśmy się przy stoliczku,przy którym siedziała Don. Rozmawiała z jakąś dziewczyną. A raczej się z nią kłóciła. Niall poszedł do Harry'ego i Liama. Chciał mnie wziąć ze sobą abym ich poznała ale powiedziałam,że najpierw muszę coś załatwić a potem do niego podejdę.
- Hej Doniya! Coś nie tak?-powiedziałam po czym Don odkręciła się z wymuszonym uśmiechem na twarzy i przytuliła mnie do siebie mówiąc „Cześć !”
- WOW! Ale ślicznie wyglądasz!-powiedziałam widząc jej strój.
- Ee tam! Ja to jeszcze nic! Ty chyba lusterka w domu nie masz! Wyglądasz nieziemsko!-powiedziała po czym podała mi drinka. Zdziwiło mnie to troszkę bo przeważnie nie każe mi pić w jej towarzystwie. Mimo to nie mogłam się powstrzymać i wzięłam od niej napój.
- Oo chodź poznasz Zayn'a!-wrzasnęła bo inaczej bym jej nie usłyszała. Ktoś podkręcił muzykę.
- Nie Don! Najpierw powiedz mi kim była ta dziewczyna,która tu stała.-powiedziałam wyrywając się z jej rąk.
- To ta Ashley...Nie wiem czemu tu przyszła...No wiesz podeszła do mnie i powiedziała słowa typu „ Wiesz Robby mówił,że jesteś pucołowata ale żeby aż tak! ”-powiedziała i podeszła do najbliższego siedzenia,na którym usiadła. Od razu poszłam za nią i powiedziałam jej :
- Ej! Zaraz ją dorwę daj mi tylko...-zaczęłam ale Don wtrąciła mi się w wątek.
- Nie Alex to nie ma sensu. Ona mówiła prawdę...-powiedziała i posmutniała.
- Co?! Co ty w ogóle gadasz?! Ashley chyba się zjarała albo ogólnie jest taka tępa. No ok dziwnie to brzmi z ust dziewczyny,gdy słowa są kierowane do osoby o tej samej płci ale Don ty jesteś najpiękniejszą dziewczyną jaką znam! Nie jesteś pucołowata! Ciekawa jestem,z której strony!?-wybuchnęłam i przytuliłam przyjaciółkę.
- Wiesz Alex...-zaczęła nadal tuląc się do mnie- Nikt nie potrafi mnie tak pocieszyć jak ty. Dziękuję.
- Nie ma za co śliczna!-powiedziałam uśmiechając się i dodałam – No chodź na parkiet!
Poszłyśmy tańczyć. Uff...Jak mi ulżyło,że Don zapomniała o tym swoim braciszku. Nie miałam...Na prawdę nie miałam ochoty go poznawać. Pewnie połowa dziewczyn jest tutaj dla niego i wiem jak to boli Don.
- Poczekaj przyniosę coś do picia.-powiedziałam gdy po kilkunastu minutach usiedliśmy przy stoliku.
- Dobrze!-powiedziała Doniya i zaczęła flirtować z jakimś chłopakiem...
Mijałam tyle par obściskujących i obmacujących się,że czułam się jak w jakimś pornosie.
Gdy już przeszłam rozdział po tytułem „ Erotyka ” podeszłam do baru i poprosiłam o dwa drinki. Po chwili barman,który cały czas obcinał mnie wzrokiem podszedł i dał mi drinki.
- Może jakiś numerek telefonu?-spytał bawiąc się moimi włosami. NO NIE!
- No chyba jednak nie!-powiedziałam i odwróciłam się. Odeszłam a on nadal się patrzył.
Gdy odwróciłam się aby zobaczyć czy nadal podziwia moje nogi niechcący zderzyłam się z kimś. Szybko odwróciłam się i zobaczyłam jak jakiś chłopak śmieje się i próbuje wycierać drinka z koszulki. Ja nie byłam ani troszkę mokra.

„ Zayn ”
Nie miałem ochoty na imprezę,bynajmniej nie w takim stanie. Nie chciałem urazić Don więc zgodziłem się uczestniczyć w tej imprezie. Tęskniłem za Perrie. Zerwała ze mną nawet nie powiedziała dlaczego. Nie rozumiem jej. Aczkolwiek przed chwilką zdałem sobie sprawę,że jej nie kocham i dobrze,że nie jestem już z nią. Cieszę się,że zerwaliśmy. Moje myśli ogarnęła teraz jedna osoba...
Gdy impreza już się rozkręciła chłopcy świetnie się bawili ale ja...Nie. Nawet nie wiedziałem dlaczego jestem dziś taki. Przecież zwykle jetem radosny no i kocham imprezy. Pomyślałem,że to pewnie przez tą słodką i tajemniczą dziewczynę,którą dziś spotkałem. Nie mogłem przestać o niej myśleć. Cały czas miałem jej piękną twarz przed oczami. Pragnąłem ją odnaleźć,zobaczyć chodź na moment. Wyobrażałem sobie jak mnie całuje,jak nasze wargi stykają się w czułe pocałunki w świetle księżyca... W pewnej chwili obudziłem się z pięknych marzeń i postanowiłem się napić.
Szedłem sobie po drinka gdy nagle nie zauważając nic wpadłem na kogoś. Była to dziewczyna. Od razu się uśmiechnąłem. Gdy tylko odwróciła swoją głowę w moją stronę oniemiałem. Zobaczyłem te same piękne oczy,które urzekły mnie w sklepie. Przez chwilę myślałem,że to zbyt piękne by mogło być prawdziwe jednak po chwili wiedziałam,że to rzeczywistość. Dziewczyna przemówiła do mnie swoim niezwykle miłym i przyjaznym ale jakby wiecznie smutnym głosem:

„ Alex ”
- Boże przepraszam!-wydusiłam w końcu z siebie.-Hmm...Czy ja cie przypadkiem gdzieś już nie widziałam ?-zapytałam po chwili wiedząc,że już gdzieś widziałam tą twarz.
- Am...em...yhm-próbował coś powiedzieć z siebie chłopak.
- Tak masz rację. Głupie pytanie.-powiedziałam uśmiechając się i po chwili dodając-jeszcze raz przepraszam za koszulkę...Ja naprawdę nie chciałam i jest mi bardzo przy...
- Stop!-powiedział nagle chłopak a ja natychmiast się zamknęłam- Nie pamiętasz mnie? Jestem tym natrętnym kolesiem ze sklepu. Pomagałaś wybierać mi buty dla siostry.
- Ah tak! To już wiem skąd cię znam.-powiedziałam i obydwoje się uśmiechnęliśmy.-Podobały się siostrze buty?-spytałam po chwili.
Stałam tak i patrzyłam na niego. Pierwszy raz od bardzo dawna patrzyłam tak na chłopaka. On stał i patrzył mi w oczy. Po jakimś czasie milczenia powiedział :
- Och tak! I to bardzo!-powiedział szeroko się uśmiechając.
- Cieszę się a teraz wybacz. Muszę iść do przyjaciółki,zanieść jej drinka. A no i przepraszam jeszcze raz. Cześć.-powiedziałam po czym szybko zniknęłam chłopakowi z oczu.
Nie wiem co mnie do tego podkusiło. W głębi duszy pragnęłam tam zostać,porozmawiać i poznać go bliżej ale z drugiej strony jak najszybciej chciałam od niego uciec. Poczułam coś do niego...Spodobał mi się. Ale nie! Ja nie mogę się zakochać. Przyrzekłam sobie,że już nigdy więcej nie pozwolę aby miłość zrujnowała mi życie. Tak też będzie i tym razem. Nie dopuszczę żadnego chłopaka do mojego obolałego serca.
Po kilku chwilkach byłam już przy Don. Całowała się z jakimś chłopakiem. Nie chciałam im przeszkadzać więc usiadłam z boku. W głębi duszy miałam ochotę podejść do niej i palnąć ją w łeb. Ona nie wiedziała co robi. Wiem,że cierpiała przez rozstanie z Robby'm ale całowanie innych to nie najlepszy sposób na zapomnienie o tym.
Wypiłam jej drinka. Oj tam przyniosę jej drugiego. Gdy już chciałam wstać i podejść do niej aby przemówić jej do rozsądku podszedł do mnie Niall i złapał mnie za rękę,ku mojemu zdziwieniu nawet nie drgnęłam. Żaden dreszcz czy złe wspomnienie mnie nie przeszyło. W końcu powiedział :
- Ooo w końcu cie mam! Idziesz ze mną! Chłopcy chcą cię poznać! No wiesz dowiedzieli się o tej całej bójce za Don i tak dalej.-powiedział rozbawiony. Był lekko pod wpływem alkoholu.
Spojrzałam jeszcze krótko na Don,która robiła to samo co przed jakimiś trzema minutami i odpowiedziałam Niall'owi :
- No dobra,dobra!-po czym obydwoje poszliśmy.
Po chwili znaleźliśmy się przy stoliku,przy którym zobaczyłam trzech chłopców. Jeden miał loczki i obłędnie piękny uśmiech,drugi miał długą grzywkę i seksowne szelki na sobie a trzeci siedział ze wzrokiem wlepionym gdzieś daleko. Mimo to mogłam dostrzec jego piękne oczy.
- No chłopacy,to jest Alex!-wrzasnął Niall a oni od razu oderwali się z rozmyśleń i spojrzeli na mnie z uśmiechem.
- Hej.-powiedziałam z lekko rozbawionym głosem.
- Cześć!-odpowiedzieli chórkiem. Zaraz potem każdy się przedstawił. Był to Harry,który wydawał się od razu sympatyczny,Louis,który od razu sprawił,że się uśmiechnęłam i Liam...chłopak,który miał zabójcze spojrzenie.
Rozmawiałam i śmiałam się z nimi przez około dwadzieścia minut. No chyba miałam złą opinię o One Direction! To naprawdę świetni chłopcy! Ale zaraz,zaraz...Wszyscy mówią,że jest ich pięciu.
- Ekhem...Liam a gdzie jest wasz piąty kolega?-spytałam gdy Harry wrócił z drinkami dla nas i obdarował mnie niezwykle czarującym uśmiechem.
- Aamm Zayn! Powinien gdzieś tu być ale...-nie dokończył ponieważ wpadłam mu w słowo :
- Ach tak! Nieziemsko przystojny Zayn Malik.-powiedziałam przypominając sobie,że brat Don jest tym ' piątym '.
- Aha! Czyli już go widziałaś!-powiedział Louis.
- Ależ skąd! Nie widziałam go. Słyszałam tylko jak kilka dziewczyn tak mówi. Zresztą Don tak się nim jara,że mówi iż żałuje,że jest jej bratem.-powiedziałam a oni wybuchnęli śmiechem.
- Wiesz Zayn jest...-zaczął Niall ale jakiś znajomy mi głos chłopaka,stojącego za moim fotelem powiedział :
- Jaki jestem ?

„ Zayn ”
Odeszła ode mnie. Po prostu,wzięła oblała mnie i poszła. Boże chciałem ją zatrzymać ale właśnie w tym samym momencie jakaś dziewczyna przylepiła się do mnie i zaczęła mnie lizać po twarzy. No ok przyzwyczaiłem się do wariowania dziewczyn na mój widok ale to jest już przegięcie.
Delikatnie ale stanowczo odepchnąłem ją od siebie i udałem się na górę.
Wchodząc po schodach mijałem tyle szczęśliwych par. Niektórzy stali i rozmawiali ze sobą,inni po prostu trzymali się za ręce czule do siebie mówiąc a jeszcze inni po prostu się całowali.
Nie powiem bo te ostatnie mnie troszkę zraniło. Też chciałem taki być. Nie całowany czy obmacywany ale....po prostu kochany i szczęśliwy. Tak...zakochany byłem. A nawet nie wiedziałem jak ta piękna istota ma na imię.
Wszedłem do swojego pokoju,wyganiając a raczej wypraszając stamtąd z dwadzieścia dziewczyn,które piszczały i skakały na mój widok. Po kilku minutach udało mi się zostać sam na sam z moim pokojem. Podszedłem do szafy i wyjąłem z niej nową koszulkę,którą zaraz potem miałem na sobie. Zarzuciłem na siebie bejsbolówkę i błyskawicznie znalazłem się na dole.
Po chwili ujrzałem Nialla,Harry'ego,Louis'a i Liam'a w towarzystwie jakiejś dziewczyny. Rozmawiali z nią śmiejąc się przy tym. Gdy podszedłem bliżej ujrzałem ją. Tak to była ona! Ta sama,którą widziałem w sklepie .Ta sama,która wylała na mnie drinka i ta sama,która zawróciła mi w głowie. Usłyszałem,że mówią o mnie więc podeszłem i spytałem jaki jestem.

1 komentarz:

  1. Superrr!!! Jak to czytam, mam wrażenie , jakbyś to serio opowiadała i to wszystko byłaby prawda!! Zaynuśśś<3333

    OdpowiedzUsuń