wtorek, 8 stycznia 2013

Rozdział 3 - ciąg dalszy

Ranek Następnego Dnia Część II
„ Alex – ciąg dalszy ”
Na to pytanie kompletnie nie wiedziałam co odpowiedzieć...Stałam i patrzyłam na niego,nie potrafiłam mu nic powiedzieć.
- Wiesz...Nie chcę cię okłamać a prawdy powiedzieć ci nie mogę. Mam nadzieję,że zrozumiesz.-powiedziałam spuszczając wzrok w ziemię.
- On cię skrzywdził prawda? Okropnie cię skrzywdził...-ciągnął Zayn jakby wiedział co stało się pomiędzy mną a Matt'em.
- Zayn ja nie chcę o tym mówić...-powiedziałam a oczy zaszkliły mi się.
- Rozumiem...Nie poczekaj nie rozumiem. Nie ufasz mi czy jak?-spytał ponownie.
- Posłuchaj,to nie o to chodzi...ja po prostu nie mogę powiedzieć...Nie mogę.-powiedziałam po czym rozpłakałam się i ruszyłam ku wyjściu z piwnicy.
- Ej nie! Poczekaj!-powiedział Zayn po czym rzucił się za mną w biegu. Niepewnie złapał mnie za rękę.- Przepraszam już nigdy nie będę cię o nic wypytywał jeżeli nie masz na to ochoty.-dodał po chwili.
Staliśmy tak na schodach złączeni poprzez to,że Zayn trzymał mnie za rękę. Nie puszczał,w pewnym momencie nie wiem ile procent mnie a ile procent impulsu rzuciło się Malikowi na szyję.
Chłopak był jeszcze bardziej zdziwiony niż ja. Gdyby ktoś na przykład wczoraj powiedział mi,że sama z siebie,nie z przymusy czy pod wpływem alkoholu przytulę chłopaka bym go wyśmiała. Teraz natomiast jest to prawdziwe. Stałam wtulona w Zayn'a i płakałam. Po chwili gdy chłopak położył swoje dłonie na moich plecach wybuchnęłam gorzkim szlochem :
- Matt jest okropny...Dziękuję Zayn,że jesteś tutaj. Blisko mnie i podtrzymujesz mnie na duchu.
- Alex...Ja zawsze będę przy tobie.-powiedział po czym uniósł mnie do góry.
- A teraz koniec łez. Idziemy na spacer!-powiedział a ja mimowolnie uśmiechnęłam się.
- Niee Zayn. Muszę się przebrać bo wyglądam...-powiedziałam a Zayn wpadł mi w zdanie mówiąc :
- Wyglądasz prześlicznie.-powiedział i spojrzał mi w oczy.
- Nie Zayn. Wyglądam okropnie. Muszę wziąć prysznic,przebrać się ogarnąć włosy i zrobić świeży makijaż.-odpowiedziałam po czym dodałam- Możesz mnie postawić,ciężka jestem.
- A to ja cię jeszcze trzymam?! Sorry w ogóle nie poczułem!-powiedział po czym śmiejąc się odstawił mnie z powrotem na schodek.
- No więc ja idę pod prysznic...Albo nie ja pójdę do domu.-powiedziałam wchodząc po schodkach na górę.
- Co?! Jak to do domu?-spytał Zayn.-Mięliśmy iść na spacer...
- Tylko się ogarnę i zaraz wracam. I tak muszę wrócić pomóc Don we wszystkim.-powiedziałam po czym obdarowałam go słodkim uśmiechem.
- Może cię odprowadzić?-spytał z nadzieją w głosie,że się zgodzę.
- Nie Zayn. Pójdę sama. Lepiej idź i zobacz co u chłopaków. To do zobaczenia!-powiedziałam wychodząc i pozostawiając go samego w piwnicy.
Po drodze pożegnałam się z chłopcami i z Don,która właśnie wstała. Zdążyła już się na mnie wydrzeć abym sama nie szła ale ja jej nie posłuchałam. Uśmiechnęłam się mówiąc,że zaraz wrócę i pomogę jej wszystko ogarnąć po czym wyszłam.
Droga do domu minęła mi jakoś tak szybko. Dom jak zwykle pusty. Zadzwoniłam do mamy mówiąc jej,że u mnie wszystko ok oraz,że jestem już w domu. Jennifer odpowiedziała mi,że będzie wieczorem więc mogę swobodnie bez jej gadania wrócić do Don. Zdjęłam szpilki i dopiero teraz zauważyłam,że mam na sobie bejsbolówkę Zayn'a. Moja kurteczka pewnie została u Don.
Szybko udałam się do łazienki gdzie wzięłam cieplutki prysznic. Zaraz potem owinięta w ręcznik ustałam przed lustrem ii...Uśmiechnęłam się sama do siebie. Pierwszy raz od bardzo dawna sama siebie nie poznaję. Byłam jakaś inna. Moje serce było wypełnione szczęściem i jakby nutką miłości. Gdy tylko pomyślałam o miłości wybuchnęłam śmiechem i zaczęłam zmywać makijaż. Czyżbym się zakochała?! Hahahah nie...na pewno nie ja. Ale Zayn sprawiał,że się uśmiecham i mam ochotę żyć.

„ Zayn ”
Żałowałem tego,że uraziłem Alex tym iż wypytywałem ją o Matt'a. Ale ta myśl,że on mógł skrzywdzić moją księżniczkę nie dawała mi spokoju. Alex była inna niż wszystkie dziewczyny. Nie lepiła się do mnie wręcz przeciwnie. Podchodziła do mnie na luzie i jakby troszkę grała niedostępną i trudną do zdobycia. Kochałem ją...To był fakt. Zapomniałem już o Perrie,o tym że mnie skrzywdziła. Teraz liczyła się tylko Alex. Moje piękna tajemnicza brunetka.
Gdy tylko wybranka mego serca opuściła dom posmutniałem. Ale zaraz sobie przypomniałem,że ma wrócić. Z uśmiechem wziąłem gorącą...a raczej teraz już tylko ciepłą czekoladę,której upiłem kilka łyków i poszedłem do salonu. Została w nim tylko Don a chłopacy nadal siedzieli w kuchni. Wokoło był taki burdel,że na pierwszy rzut oka nie wiedziałem czy dobrze trafiłem. Czy to oby salon?

- Heej.-powiedziała Don,przy której usiadłem i ucałowałem ją w czoło.
Rozmawiałem z nią na temat tego co zdarzyło się wczoraj. Zwierzyłem jej się,że Alex mi się podoba. Zareagowała na to dość dziwnie :
- O nie! Zakochałeś się w Alex?! Zayn to nie najlepszy wybór. Nie mówię tego dlatego,że to moja przyjaciółka ale dlatego,że Alex no...Ona nie wierzy w miłość. Nie chcę abyś przez nią cierpiał. Ona dużo w życiu przeżyła i boi się związać z chłopakiem. Boi się kolejnego wykorzystania i zdrady... A poza tym ona -nie dokończyła bo wpadłem jej w słowo :
- Czekaj,czekaj! Czy ty przed chwilą powiedziałaś „ kolejnego wykorzystania i zdrady ” ?
Don milczała wyraźnie zaskoczona tym co powiedziała.

„ Alex ”
Zrobiłam świeży makijaż. Taki jak zwykle. Zatuszowałam rzęsy i obrysowałam oczy czarną kredką. Na usta nałożyłam błyszczyk. Owinięta w ręcznik wyszłam z łazienki udając się do swojego pokoju. Spojrzałam za okno. Nie było już tak ładnie jak jakieś pół godziny temu. Niebo poszarzało i wznosiło się na wiatr. Wyjęłam z szuflady słuchawki,które dostałam od Don na imieniny. Pierwszy...Nie! Drugi raz będę miała je na sobie. To penie z powodu napisu na nich. Wyjęłam do tego spodnie dresowe i bluzę. Bałam się,że zmarznę. Po chwili cały zestaw był już gotowy :



Ubrałam go po czym włosy upięłam w wysokiego kucyka. Tak wiem...Słuchawki mam powalające.
Zaraz potem wyszłam z domu. Nie myliłam się. Było zimno. Spojrzałam na telefon. Godzina nie była zbytnio odpowiednia na spacer bo 17.00. Mimo to z uśmiechem szłam przed siebie. Kurde jak to mogło tak szybko minąć?
Założyłam słuchawki i puściłam....One Direction. Jakoś tak mnie coś podkusiło. Szłam i nuciłam sobie „ Live While We're Young”. Spodobało mi się to. Ich muzyka i słowa do niej sprawiały,że chciało mi się tańczyć i śmiać. Chyba zacznę częściej słuchać tego zespołu.
Po jakimś czasie byłam już przy drzwiach Don. Wyłączyłam muzykę a słuchawkom pozwoliłam swobodnie opleść mi się naokoło mojej szyi. Gdy tylko otworzyłam drzwi zobaczyłam Don. Spojrzała na mnie i powiedziała :
- Piłaś?!
- Mi też miło cię widzieć!-powiedziałam na co chłopcy teraz siedzący wszyscy w pięciu obok niej wybuchnęli śmiechem. Podskakując podeszłam do niej i usiadłam obok.
- Odpowiedz na moje pytanie...-powiedziała poważnie.
- Nie piłam! Nic...Po prostu mam zajebiście dobry humor.-powiedziałam uśmiechając się szeroko.
- Coś tu nie gra...Przecież ty wiecznie chodzisz smutna. Na pewno coś się stało!-powiedziała patrząc to na mnie to na Zayn'a.
- Oj przestań słodko pierdolić!-powiedziałam i ucałowałam ją w policzek.- Trzeba tu posprzątać!
- No nie! Ja cię nie poznaję! Ty chcesz sprzątać?! Boże powiedz mi co zrobiłeś z dawną Alex!-powiedziała Don z uśmiechem i pomogła mi zbierać puszki po piwie i inne duperelki.
Po chwili dołączyli się do nas chłopcy. Po jakieś godzince wszystko było czyściutkie.
Nagle spojrzałam za okno i powiedziałam :
- O faken pada!
- O nieee a mięliśmy iść na spacer!-powiedział Zayn,który teraz stał przy mnie.
- Jak to mięliście iść na spacer?-spytała zaciekawiona Don,która uśmiechnęła się.
- Pójdziemy później. A teraz co porobimy?-spytałam zerkając na resztę. Udawałam,że nie słyszałam pytania Don.
- Obejrzyjmy jakiś film! Albo pograjmy w coś!-powiedział Liam.
- Oo tak obejrzyjmy film!-powiedział Hazza.
- O a przy oglądaniu coś zjedzmy!-wtrącił się Niall co Louis skomentował :
- Jak zwykle!-a wtedy wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Zaraz potem siedzieliśmy już i oglądaliśmy „ Magick Mike ”. Całkiem fajny film. W połowie oglądania usłyszałam grzmot a zaraz potem nastała ciemność.
- Boże nie!-wrzasnęłam- Don gdzie jesteś?!-było kompletnie ciemno a jak tak bardzo bałam się ciemności.
- O ile dobrze pamiętam to siedzę na fotelu,niedaleko ciebie. Po lewej stronie.-usłyszałam jej głos.
- Kurwa prąd wysiadł! To pewnie przez tą burzę!-powiedział Louis.
- O ja pierdolę...-powiedziałam gdy szłam po omacku i o mały włos się nie przewróciłam.
W pewnym momencie jednak się potknęłam i upadłam na kogoś nogi.
- Co się stało?!-spytała Don.
- Ała przewróciła się.-usłyszałam jak Niall'er wybucha śmiechem.- Zamknij się stary-powiedziałam po chwili.
- A na kim w ogóle leżę?-spytałam gdy Louis i Liam gadali coś o świeczkach.
- To ja..Zayn.-powiedział Malik. Szczerze nie wiem dlaczego ale ucieszyłam się,że to Zayn.
- Zayn. Mogę usiąść przy tobie?-spytałam niepewnie.
- Taak jasne!-usłyszałam jego głos.
Po chwili wymacałam wolne miejsce na podłodze obok niego i usiadłam przy nim.
- Alex żyjesz?-usłyszałam głos Don.
- Taak jeszcze żyję.-powiedziałam na co ona powiedziała :
- Złap kogo tam masz pod ręką za dłoń. Wiem,że to ci pomaga przełamać strach.
W tym samym momencie Zayn złapał mnie za rękę.
- Też boję się ciemności.-powiedział a ja uśmiechnęłam się i mocno ścisnęłam jego rękę. Chłopak objął mnie niepewnie. Dałam mu się objąć. Nie bałam się go. Jego dotyk sprawiał,że czułam się kochana,potrzebna i bezpieczna. Ufałam mu.
Mijały minuty za minutami...Nagle zrobiło mi się niesamowicie ciepło i przytulnie. Odpływałam w krainę Morfeusza...Zasnęłam.

„ Don ”
- Ooo w końcu!-powiedziałam gdy Louis i Niall wrócili ze świeczkami. Zaraz potem zapaliliśmy świeczki. Ujrzałam Alex i Zayna śpiących w swoich ramionach. To znaczy Zayn nie spał. Miał tylko zamknięte oczy a gdy podeszłam i dziobnęłam go w brzuch spytał :
- Macie już świeczki?
- Taak braciszku. Oo Alex usnęła?-powiedziałam.
- No tak jakoś. Może ją zaniosę na górę co ?-spytał patrząc na mnie.
- Taak to dobry pomysł. Zanieś ją.
Czułam,że Alex zmienia się przy Zayn'ie. Jest pogodna i cieszy się życiem. Zayn natomiast przy niej staje się radosny i ma poczucie bycia kochanym. Boże jaką ja mam nadzieję na to aby byli razem,chociaż...Nie wiem czy tak będzie. Przez chwilę odradzałam Alex Zayn'owi. Nie dlatego żeby im zaszkodzić tylko dlatego,że się boję o Alex. Ciężko jest przemówić do serca Alex. Kibicuję mojemu bratu bo teraz wiem,że on jej nie skrzywdzi i razem będą szczęśliwi.

„ Zayn ”
Siedzieliśmy oglądając film gdy nagle wysiadł prąd. Alex raptownie znalazła się na mnie. Potknęła się. Nie wiem czy zdawała sobie z tego sprawę ale w tamtej chwili nasze twarze dzieliły zaledwie dwa centymetry. Po chwili już siedziała obok mnie trzymając mnie mocno za rękę. Bała się ciemności bardziej niż ja. Przez chwilę myślałem czy to dobry pomysł ale okazał się być dobrym. Objąłem ją drżącą ręką. Nie chciałem aby znowu się rozpłakała i tego nie zrobiła. Po prostu wtuliła się we mnie i...usnęła. Pragnąłem dowiedzieć się o niej wszystkiego.
Wpadłem na pomysł abym zaniósł ją na górę i położył w łóżku. Tak też zrobiłem. Wszedłem z nią w ramionach po schodach a później delikatnie położyłem u siebie w pokoju,na swoim łóżku. Zdjąłem jaj buty i słuchawki po czym okryłem ją cieplutka kołderką i niepewnie,delikatnie ucałowałem w czoło. Po cichu,niechętnie ją opuszczając zszedłem na dół do reszty. Prąd wrócił do działania i dalej w śmiechu oglądaliśmy film. Nie oglądało mi się już tak dobrze. Nie mogłem spojrzeć na Alex. Don napisała z jej telefonu do Jennifer „ Mamo nocuję dziś u Don. Nie martw się. Kocham :* ”
Ten dzień był najszczęśliwszym w moim życiu. Po upływie kilku godzin chłopcy pożegnali się z nami i rozeszli się do siebie. Znaczy Niall poszedł do swojej przyjaciółki mimo iż nalegałem,że może zostać. Harry i Liam pojechali do swoich domów a Louis do Eleanor.
Ja sam poszedłem do swojego pokoju. Przez chwilę wahałem się i myślałem co będzie gdy Alex się obudzi ale po jakimś czasie położyłem się obok niej. Leżałem tak i myślałem o tym co takiego zrobił jej Matt. Mam nadzieję,że kiedyś mi o tym opowie. Gdy już miałem zamykać oczy zobaczyłem ja Alex przytula się do mojego torsu. Z uśmiechem i zadowoleniem w końcu usnąłem.



Wróciłam!
Przepraszam,że tak długo czekaliście na rozdział!
Miałam problemy z internetem :)
Za niedługo następny rozdział :D

1 komentarz:

  1. Super, super, super ;3 Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału ♥

    OdpowiedzUsuń