środa, 13 lutego 2013

Rozdział 7 - U Don.


„ Alex ”
Po kilkunastu miłych minutach...Nie! To były wspaniałe minuty! Świetnie mi się z Zayn'em rozmawiało. Mięliśmy bardzo podobne zainteresowania. No a wracając do czasu to po dosłownie chwili byliśmy pod domem Don. Zayn otworzył mi furtkę przez,którą szybko weszłam i on po chwili zrobił to samo. Zaraz potem śmiejąc się weszliśmy do domu. Na wejściu ujrzałam Don. Jej mina mówiła sama za siebie. Była na coś definitywnie wkurzona.
- No nie ja was zabiję!-wrzasnęła nagle gdy śmiejąc się wpadliśmy do salonu gdzie siedzieli chłopcy i El.
- Mówiłam!-powiedziałam a Zayn wybuchł jeszcze większym śmiechem niż dotychczas. Przybił piątkę z chłopakami i przywitał się z Eleanor po czym usiadł na fotelu.
- Boże Zayn co ci się stało?-zapytał Niall.
- Upadłem...-powiedział Zayn po czym spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się.
- Alex czemu tak wcześnie wyszłaś dziś?-spytała Don kiedy przywitałam się ze wszystkimi. Eleanor znałam już wcześniej. Poznałam ją przez Don. A raczej dzięki niej. Usiadłam obok Zayn'a i patrzyłam to na niego to na nią.
- No wiesz...-powiedziałam po chwili- Musiałam coś załatwić.
- Ta jasne!-powiedziała po czym dodała- Dobra i tak się dowiem. Co robimy?
- Może zagramy w najprawdziwszą prawdę?-powiedział po chwili Harry.
- Oooo nie! Ja nie chcę ty zadajesz głupie pytania!-powiedziała nagle Don po czym Harry tylko głupio się uśmiechnął.
- A ja nie umiem w to grać.-powiedziała Eleanor a ja tylko krzyknęłam „ Ja też ”

- No więc tak...Osoba kręci butelka i na kogo wypadnie temu zadaje pytania. Jakie tylko chce!-powiedział Liam.
- No ok mogę grać!-powiedziała El a wszyscy wokoło przytaknęli.
Mnie się ten pomysł wcale nie podobał.... Don na pewno spyta o Zayn'a...
Po chwili już graliśmy. Dostawałam całkiem przyzwoite pytania i takie same też zadawałam. Teraz kręciła Hazza i o ironio wypadło na mnie!
- Ooo nie!-powiedziałam a pan Styles się uśmiechnął.
- Ooo tak!-powiedział po czy dodał- No to przejdźmy do rzeczy... Który jest bardziej pociągający... Tom Parker z The Wanted czy Zayn Malik z One Direction?-Zayn spojrzał na mnie z zaciekawieniem zresztą Harry też. Wszyscy teraz gapili się na mnie z zacieszem na twarzy.
- Ale ja nie widziałam Tom'a!-powiedziałam a Don natychmiast powiedziała :
- No jak nie! Kilka dni temu chodziłaś i nuciłaś jego zwrotkę z piosenki „ I Found You ”!
- Oj no dobra! Zayn jest bardziej pociągający... Bynajmniej w tej chwili.-powiedziałam a Zayn spojrzał na mnie i puści mi oczko. Don to zauważyła i uśmiechnęła się.
- Teraz ja!-powiedziałam po czym zakręciłam na El.
Zadałam jej pytanie na temat tego czym się interesuje. No wiem dziwne pytanie ale nie wiedziałam a wiedzieć chciałam! Potem ona zakręciła na Nialla. Ten na Louisa i tak w kółko. Po dłuższym czasie znowu butelka wskazała mnie. Tym razem kręcił Liam.
- Wolisz przytulanie czy całowanie?
- Hmm...Przytulanie!-powiedziałam po czym Niall powiedział „ Ja też! ”.
Po kilkunastu minutach...Kolejne pytanie do mnie. Teraz od Louisa. To miało być pytanie kończące grę.
- Czy podoba ci się ktoś teraz?
- Amm...-powiedziałam a oczy Zayn'a od razu skierowały się w moją stronę.- Nie...-dodałam a z twarzy Zayn'a zszedł uśmiech.- To znaczy...Tak jakby.-powiedziałam po chwili a on znowu na mnie spojrzał i tym razem dostrzegłam radość w jego oczach.
Pomogłam posprzątać Don i El po naszej „ kolacji ”. Zaraz potem powiedziałam:
- No dobra ja się zwijam!-powiedziałam dając Don buziaka w policzek- Zobaczymy się jutro?
- Zostań jeszcze.-powiedziała Don udając się za mną do salonu gdzie założyłam na głowę czapkę.
- Muszę...Dość wrażeń na dziś. Jestem zmęczona.-powiedziałam przytulając ją do siebie po czym poszłam i pożegnałam się z chłopcami i Eleanor.
- To ja cię odprowadzę!-powiedział Zayn zrywając się z miejsca po czym zaczął szybko zakładać buty.
- Niee nie trzeba!-powiedziałam opuszczając salon. Byłam już przy drzwiach gdy Zayn złapał mnie za rękę i powiedział :
- Trzeba,trzeba!-mimowolnie się uśmiechnęłam i razem wyszliśmy z domu.
Idąc Zayn delikatnie złapał mnie za rękę. Gdy tylko poczułam jego dotyk potrząsnęłam ręką.
- Ej skarbie! To tylko ja!-powiedział po czym zatrzymał mnie i spojrzał mi w oczy.
- Tak wiem. Mimo to... Ja nie chcę,żebyś trzymał mnie za rękę. Dla kogoś kto to zobaczy mogło to być znakiem,że jesteśmy razem czy coś takiego a przecież tak nie jest. I proszę cię nie mów do mnie „ Skarbie ”...To krępujące...-odparłam po czym przyspieszyłam kroku.
- Dobrze...Już nie będę.-powiedział po czym dogonił mnie. Wyglądał jakby dostał w twarz. No dobra dostał wcześniej od Matt'a ale wiecie o co mi chodzi.
Po chwili byliśmy już pod moim domem. Wtedy Zayn chwycił moją twarz w swoje dłonie i powiedział :
- Alex ja chciałbym ci coś powiedzieć...
- Boże kto to?!-krzyknęłam jakbym w ogóle nie słyszała tego co mi przed chwilą powiedział. Tylko,że ja to słyszałam i bałam się usłyszeć co tak zawzięcie próbuje mi powiedzieć.
- No nie! Alex wysłuchaj mnie w końcu!!-krzyknął a ja nie zwracałam na to uwagi. Podeszłam do skrzynki na listy,spod której przed chwila uciekał jakiś człowiek w kapturze. Włożyłam do niej rękę i wyciągnęłam list.
- Poczta?! O tej porze?!-powiedziałam a Zayn automatycznie znalazł się przy mnie. Wiedziałam,że był na mnie mega wkurzony...
- Pokaż. Przecież jest 20.45. To podejrzane...-powiedział po czym wziął ode mnie list i otworzył kopertę. Przez chwilę czytał a jego mina mówiła sama za siebie. Nie było zbyt kolorowo.
- Zayn co jest?-powiedziałam stając naprzeciwko niego.
- Lepiej będzie jeśli będziesz wiedziała...-powiedział oddając mi list i krzycząc- Czy on cię nigdy nie zostawi w spokoju!?
Drżącymi dłońmi odczytałam list :

Cześć Skarbie!
Mam nadzieję,że miło wspominasz naszą noc w ciemnej uliczce!
Ja bardzo! Byłaś taka...taka...No aż nie mam słów!
Spodziewaj się mnie dziś w nocy! Wpadnę do ciebie i powtórzymy to!
Kocham Cię :**
Twój Matt.


Mogłabym myśleć,że kłamie. Nie byłby taki głupi... Ale znałam go. Nogi same mi się ugięły. Upadłam na ziemię i poczułam słony smak łez na moich wargach. Po chwili poczułam jak Zayn pomaga mi wstać. Uczyniłam to. Objął mnie mocno a ja rzekłam :
- Zayn...
- Tak?-spytał podnosząc mi głowę i patrzył mi w oczy.
- To głupie ale ja się boję...
- Rozumiem cię Alex. Też bym się bał gdybym był dziewczyną.-powiedział i uśmiechnął się.
- Mam prośbę...-powiedziałam wycierając oczy z łez.
- Jaką?-spytał zbliżając swoją głowę do mojej.
- Mógłbyś dziś spać u mnie? Zrozumiem jeśli odmówisz w końcu nie jeste...-nie dał mi dokończyć ponieważ powiedział :
- Zostanę z tobą chociażby przez trzy dni!-powiedział biorąc mnie na ręce i idąc tak do domu.
- Zayn...Ja dziękuję.-wydukałam z siebie gdy byliśmy tuż pod drzwiami.
Zayn otworzył je i wszedł do środka. Położył mnie na kanapie i szybko poszedł zamknąć drzwi,na klucz. Tak jak prosiłam.
Przez następne piętnaście minut siedzieliśmy oglądając Hot or Not. Taak wiem dziwnie jest tak siedzieć jak bałwany jeśli się wie,że ktoś chce was ' napaść '. Zayn nie chciał ani jeść ani pić. Nie dziwię się. Najpierw zjedliśmy u mnie naleśniki a potem Don dobiła nas pizzą. Powiedziałam mu,że będzie spał u mnie w pokoju a ja zaraz obok w pokoju mamy.
Po chwili gdy była przerwa reklamowa powiedziałam :
- Pójdę się wykąpać...-po czym wstałam i wyszłam z salonu. Zayn przytaknął głową i ku mojemu zdziwieniu poszedł za mną.
- Zayn spokojnie nic mi nie będzie.-powiedziałam po czym z piżamą,ręcznikiem,pastą i rożnymi innymi rzeczami potrzebnymi w czasie i po kąpieli.
- Ale ja się boję Alex. Posiedzę przy drzwiach. Jakby coś się działo to po prostu...-nie dokończył ponieważ wpadłam mu w zdanie :
- Zayn,wszystko będzie ok. Mam nadzieję...-powiedziałam po czym zniknęłam w łazience.
Usłyszałam jak Zayn osuwa się o drzwi. Po chwili nucił sobie coś pod nosem.

„ Zayn ”
Gdy odprowadzałem Alex do domu panowała pomiędzy nami krępująca cisza. Chciałem jej wyznać W KOŃCU co tak naprawdę do niej czuję. Ale wyszło jak zawsze...
Alex nie słuchała mnie ale potem już zrozumiałem dlaczego. Ponoć ujrzała jak ktoś wrzuca jej list do skrzynki po czym gdy zobaczył nas,uciekł. Rzeczywiście gdy podeszliśmy do miejsca,w którym jeszcze niedawno stał chłopak dostrzegliśmy w skrzynce list. Wziąłem go od Alex i przeczytałem. Jego treść kompletnie ścięła mnie z nóg. Na początku nie chciałem dawać go Alex,ale gdy pomyślałem sobie,że Matt może do niej przyjść otrząsnąłem się z tej myśli. Dałem jej list do ręki. Przeczytała go i zareagowała tak jak podejrzałem,że zareaguje. Upadłą na kolana i gorzko płakała. Ten widok chwycił mnie za serce. Mimo iż byłem na nią na maksa zdenerwowany ( no w końcu ona jest pierwszą dziewczyną,która daje mi kosza tak wiele razy ) postanowiłem jej pomóc. A gdy dziewczyna powiedziała abym został...Świat mi się zapadł. Byłem szczęśliwy,że o to mnie poprosiła mimo,że zrobiła to z takiej sytuacji. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do domu. Czułem się jak bohater... Chciałem aby ona w końcu zaczęła patrzeć na mnie jako na chłopaka,któremu się podoba a nie jak na przyjaciela,na którego zawsze może liczyć.

„ Alex ”
Po upływie pół godziny wyszłam z łazienki z rozpuszczonymi,mokrymi od umycia włosami. W buzi trzymałam szczoteczkę do zębów,a w ręku ręcznik i ubrania. Sama byłam ubrana w piżamę,którą kupiłam sobie podczas pobytu u cioci w Irlandii.
                                              
Gdy znalazłam się na korytarzu ujrzałam Zayn'a leżącego twarzą wklejoną w podłogę przestraszyłam się. Serce zabiło mi mocniej. Rzeczy,które trzymałam w ręku upadły mi na ziemię. Ja sama zrobiłam to samo. Podeszłam do niego na kolanach i powiedziałam szturchając go w ramię :
- Zayn? Zayn co ci jest?!-w pewnej chwili Malik odwrócił się i powiedział :
- Oo Alex w końcu! Co się stało?-rzekł po czym usiadł oparłszy się o ścianę.
- Jak to co się stało? O Boże Zayn ty krwawisz!-pisnęłam patrząc na tył jego głowy.
- O kurwa faktycznie! Trzeba było mnie nie bić w głowę.-powiedział kładąc prawą dłoń na ranie.
- Zayn...Ale ja ci nic nie zrobiłam. Dopiero co wyszłam z łazienki...-powiedziałam przerażona.
- To kto to mógł być? Skoro w domu jesteśmy są...Matt!-powiedział po czym wstał i dodał- Poczekaj tu. Nie mógł rozpłynąć się w powietrze. Znajdę go!-dodał po czym gdy chciał już zbiegać ze schodów krzyknęłam :
- Zayn! Ja...Ja idę z tobą...Boję się zostać tutaj sama.-po czym wrzuciłam swoje rzeczy do pokoju mamy i złapałam go za rękę. Chłopak uśmiechnął się i ścisnął nieco mocniej moją dłoń. Boże jak ja kochałam jego dotyk,jego zapach,uśmiech,oczy...Wszystko! Był inny od innych... Byłam mu wierna bezgranicznie.
Przez chwilę staliśmy i patrzyliśmy sobie w oczy jednak w pewnej chwili usłyszeliśmy bicie się jakiegoś naczynia. Szybko zeszliśmy na dół trzymając się za ręce. Okropnie się bałam,że może to być Matt ale gdy pomyślałam sobie,że jest przy mnie Zayn,jakoś strach sam odchodził.
Gdy znaleźliśmy się w salonie zobaczyliśmy zbitą szklankę a przy niej mojego kotka. Puściłam dłoń Zayn'a i podeszłam do kotka,którego natychmiast wzięłam na ręce.
- Może to kot zbił szklankę?-powiedział Zayn podchodząc do mnie i zaczął głaskać kotka.
- Mam taką nadzieję...-powiedziałam przytulając się do kota.
- Alex posłuchaj...Poczekaj tu a ja szybko się rozejrzę. Jakbyś cokolwiek zobaczyła czy coś w tym stylu to krzycz.-powiedział po czym uśmiechnął się i poszedł w stronę kuchni.
Stałam jak słup. Bałam się...Ale tym razem nie tylko o siebie,że Matt może mi coś zrobić ale bałam się o Malika. Tak bardzo go pragnęłam ale bałam się kochać. Taak zdecydowanie bałam się kochać. Bałam się,że będę dla niego niewystarczająca lub zepsuta. Z rozmyśleń o moim księciu wyrwał mnie mój kot,który domagał się abym go puściła. Tak też zrobiłam po czym zabrałam się za sprzątanie potłuczonego szkła. Gdy już to zrobiłam a zajęło mi to całkiem sporo czasu nie wiedziałam co zrobić. Zayn jeszcze nie wracał a ja nie wiedziałam gdzie teraz może być. Usiadłam na podłodze i z wazonem w ręku czuwałam. Mijały minuty za minutami i po Zayn'ie ani śladu. Nie wiem co mi przyszło do tej porąbanej główki ale postanowiłam wyjść na dwór. Nie wiem dlaczego,nie wiem po co ale jakaś część mnie się tego domagała. Miałam dziwne wrażenie,że ktoś czai się w krzakach po prawej stronie domu. Założyłam tylko buty a po drodze do drzwi chwyciłam bejsbolówkę Zayn'a,która na szczęście już wyschła.



BARDZO PRZEPRASZAM ZA MOJĄ OKROPNIE DŁUGĄ NIEOBECNOŚĆ.
Nie mogłam wejść i dodać nowego rozdziału ale nadrobię straty!
Dziś w zamian za moja długą nieobecność dodam dwa rozdziały :)
DZIEKUJĘ WAM, TYM KTÓRZY CZYTAJĄ MOJE WYPOCINKI :**
KOCHAM WAS DOSŁOWNIE ♥

1 komentarz: