środa, 13 lutego 2013

Rozdział 8


„ Alex – ciąg dalszy ”
Gdy tylko otworzyłam drzwi wiatr objął moją twarz zimnym podmuchem. To nie było przyjemne. Nienawidziłam zimna i wilgoci. Powoli rozglądając się udałam się za dom. Gdy tylko wyszłam zza rogu domu zobaczyłam Zayn'a,który jak gdyby nigdy nic siedzi sobie na ławeczce.
- Zayn?-powiedziałam gdy do niego doszłam.
W tym momencie chłopak spojrzał na mnie. Płakał. Zdziwiłam się od razu do głowy przychodziły mi okropne myśli co mogłoby mu się stać.
- Co się stało?! Znalazłeś Matt'a?-powiedziałam stając naprzeciwko jego siedzącej postaci.
- Nie. Nikogo nie ma. On najwyraźniej chciał cię przestraszyć. Ewentualnie jeszcze się nie zjawił.-powiedział w ogóle na mnie nie patrząc.
- Zayn!?!-ryknęłam po czym przykucnęłam kładąc dłonie na jego kolanach.- Spójrz na mnie!
Chłopak uczynił to jednak po chwili. Siedział i patrzył mi głęboko w oczy. Nie mówił nic po prostu patrzył a po jego policzkach spływały coraz to większe łzy.
- Zayn. Proszę powiedz mi co się stało.-powiedziałam a on rzekł :
- A obiecujesz,że teraz mi nie przerwiesz?-powiedział po czym schował moje zmarznięte dłonie w swoje.
- Obiecuję,-wyjąkałam cichutko po czym wstałam i usiadłam przy nim.
- Ja...Nie wiem od czego zacząć. Boję się,że to za wcześnie. Boję się,że te słowa w ogóle nam nie pomogą.
- No dobrze Zayn powiedz w końcu o co chodzi.-mówiłam uśmiechając się do niego.
- Pamiętasz jak byliśmy u ciebie i wyznałem ci,że jesteś dla mnie wszystkim?-spytał.
- Ekhem... Tak. Pamiętam-powiedziałam po czym nieco się do niego zraziłam bo już się domyślałam co chce mi powiedzieć.
- Powiem ci to jeszcze raz... Ja nie mogę bez ciebie żyć i chcę z tobą być.-powiedział po czym ponownie złapał mnie za ręce,które wcześniej uwolniłam z jego dłoni.
- Zayn ja..
- Nie! Nie mów mi,że nie chcesz bo nic do mnie nie czujesz bo przecież widzę,że tak nie jest-mówił patrząc mi w oczy.
- Ale ja nie chcę. Ja nie jestem gotowa na to aby kogoś obdarzyć takim uczuciem jak miłość. Na razie musi wystarczyć ci przyjaźń. Nic innego nie mogę ci zaoferować. Jak kochasz to poczekasz...-powiedziałam po czym wstałam i ruszyłam w kierunku domu.
- Nie no pięknie!!-wrzasnął po czym wyprzedził mnie i szedł przede mną.
- I co teraz się na mnie obraziłeś?-spytałam gdy tak szliśmy.
- Weź mnie już zostaw w spokoju...-powiedział po czym po chwili dodał zatrzymując mnie ręką- Ja naprawdę cię kocham. Spróbuję poczekać...-rzekł i zniknął za furtką.
Zostałam sama. Przerażająca ciemność i zimno skłoniło mnie do powtórnego wejścia do domu. Tak też zrobiłam. Teraz siedziałam na kanapie w salonie i rozmyślałam... Ja naprawdę go kochałam i byłam tego pewna jak niczego innego w moim nędznym życiu. Zayn był dla mnie całym światem a teraz co? Pozwoliłam mu odejść i nawet nie podałam sensownego argumentu dlaczego nie chcę z nim być. Ale co ja bym mu powiedziała? Nawet sama nie byłam pewna dlaczego nie chcę z nim być... To było trudne do pojęcia.

„ Zayn ”
Siedziałem grzecznie pod łazienką Alex i czekałem aż się wykąpie. Było mi bardzo dobrze i poczułem piękny zapach mleczka pod prysznic mojej ukochanej. Gdy tak sobie siedziałem i myślałem jak Alex wygląda bez ubrań usłyszałem kroki. Wstałem i przeszedłem kilka metrów. Nikogo nie było. Wtedy poczułem jakby ktoś czymś ostrym walnął mnie w głowę i tak też było. Poczułem niesamowity ból z tyłu głowy a po chwili już leżałem na ziemi i nie wiedziałem co się dzieje....
Obudził mnie silny zapach mleczka kokosowego i głos Alex. Otworzyłem oczy i ujrzałem ja. Była jeszcze piękniejsza niż zwykle. Teraz jej oczy były niesamowicie smutne. Zupełnie takie same jak wtedy kiedy poznałem ją w centrum. A raczej jej nie poznałem tylko spotkałem.
Obydwoje zeszliśmy na dół a skłoniło nas do tego pękające szkło. Zobaczyliśmy tylko kotka. Pomyśleliśmy,że to on mógł zbić szklankę. Mimo to,że nikogo nie znaleźliśmy w domu nie dawało mi spokoju. Postanowiłem wyjść na dwór a Alex miała zostać w domu...
Po chwili znalazłem się już na dworze. Było cholernie zimno lecz mimo to nie wróciłem się. To dziwne czyż nie? Są wakacje,lato a jest tak zimno. Rozmyślając o mojej wybrance,która skradła mi serce szukałem kogoś na podwórku. Oczywiście było tak jak przedtem : PUSTO. Nikogo oprócz mnie. Usiadłem na ławce i dopiero teraz dotarło do mnie,że muszę to zrobić. Muszę powiedzieć Alex,że chcę z nią być. Nie wytrzymałbym gdybym jej teraz tego nie wyznał. Wtedy przypomniało mi się o tym co zrobił jej Matt,o jej bliznach na ręku od żyletki. Nie wiem dlaczego ale rozpłakałem się. Tak bardzo było mi żal Alex. Tego co przeżyła,jak bardzo to musiało ją zaboleć i ile musiała wycierpieć za tego gnoja! W tym momencie podeszła do mnie. Nie wiem nawet kiedy i od ilu chwil mi się przyglądała. Wiem jednak co mam powiedzieć. Powiedziałem jej,że chcę z nią być i co ona na to. Alex jak to Alex...Wymówka. Tak się wkurzyłem,że opuściłem ją. Wyszedłem z podwórka w ogóle się nie żegnając. Bolało mnie to,że dostałem od niej zlewkę. Jeszcze nigdy żadna dziewczyna nie była mi tak obojętna jak Alex w tej chwili. Gdy tak szedłem uliczką a zimno przeszywało mnie do szpiku kości pomyślałem o...Nie nie o Alex. Pomyślałem o Perrie. Chciałem się z nią skontaktować,spytać co u niej słychać,jak się czuje. Już jej nie kochałem,to fakt. Moje serce należało do Alex mimo,że jej serce nie należało do mnie. Nie wiem,czy ja jestem dla niej zły? Mało męski i seksowny? Nie mogłem opanować myśli... Nie potrafiłem ich poukładać. Postanowiłem przelać smutki. Upiję się...Może zapomnę choć na chwilę o niej. Przecież w tym kraju pije się gdy jest się smutnym,pije się gdy się cieszy,a ja? Nie potrafię opisać tego co czuję. Czuję się jak wrak człowieka? Jak człowiek nie potrafiący przekonać drugiej osoby o swoim uczuciu do niej? Jak...Nie mam pojęcia jak...
Ja naprawdę mogę pokazać jej coś więcej niż pieprzony hajs. Czasem gdy pomyślę,że ona nie chce mnie znać,cierpi przeze mnie czy też nie może spać...Chce umrzeć. Ale wtedy przypominam sobie jej oczy i usta. I uwierzcie mi,że tylko jej uśmiech pcha mnie do przodu i znów o niej myślę. Już nie rozumiem nic,już nic nie kumam,już nie umiem żyć,już nie umiem być,już nie umiem czuć...Już nie umiem nic.
Wiesz? Alex mówi,że nie potrafi kochać.
Ale co z tego jeżeli ja nie potrafię bez niej żyć?

„ Alex ”
Poczułam się senna i zmęczona jednak bałam się usnąć. Pragnęłam przytulić się do Zayn'a,jednak go tu nie było. Żałowałam tego co powiedziałam. Teraz myślę,że moglibyśmy spróbować ale jest za późno. Jak zwykle coś spieprzę! Nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Podeszłam do stołu kuchennego,na którym leżał i odczytałam „ Niall'er ”. Gdy właśnie miałam odebrać telefon usłyszałam dzwonek do drzwi. Postanowiłam najpierw je otworzyć z myślą,że może to mój ukochany. Szybszym krokiem podeszłam do drzwi a zaraz potem ujrzałam twarz tą,której się bałam. Tą twarz,która należała do Matt'a. Od razu w moich oczach pojawiły się łzy. Chciałam zamknąć szybko drzwi ale chłopak był szybszy. Uderzył mnie w twarz a ja z hukiem upadłam na ziemię. Poczułam krew spływającą mi ze skroni. Okropnie się bałam. Chciałam wstać i uciekać ale gdy tylko się podniosłam chłopak pociągnął mnie za włosy i teraz stał za mną obleśnie szepcząc mi do ucha :
- Witam moją księżniczkę. Zayn'a nie ma? Ojej,to nic! Z nim policzę się potem! A co zostawił cię? Ależ ty biedna! Mam nadzieję,że ten cios w głowę go czegoś nauczył i zostawi cię w spokoju!
- Nie waż się go tknąć!-wrzasnęłam a gdy tylko to powiedziałam poczułam jak Matt wkłada mi rękę pod koszulkę od piżamy i gładzie mnie po brzuchu.
- Hahahaha!-wybuchnął śmiechem a mnie przeszedł dreszcz.- Jesteś przesłodka! Ale wybacz mi potrzebuję rozrywki!-powiedział po czym ciągnąc mnie za włosy przemierzył korytarz a gdy znaleźliśmy się w salonie rzucił mnie na kanapę.
- Odwal się zboczeńcu!-krzyknęłam i wstałam. Rzuciłam się do biegu ale Matt podstawił mi nogę. Upadłam na ziemię i uderzyłam głową o szafkę. Wymacałam ręką,że leci mi krew. Przestraszyłam się jeszcze bardziej gdy zobaczyłam,że Matt się do mnie zbliża. Serce waliło mi jak oszalałe...Ze strachu. Tak,to jest właśnie ten czas,w którym wolę umrzeć.
- Jeszcze jeden taki wybryk suko a już nigdy nie zobaczysz swojego Zayn'a!-powiedział po czym przykucnął przy mnie i odgarnął mi włosy z policzka.
- Proszę bardzo! Zabij mnie jeśli tego pragniesz! Skrócisz mi przynajmniej cierpienie jakie obejmuje całe moje życie! Zabij mnie słyszysz!?-krzyknęłam i w tym momencie ujrzałam tylko rękę Matta,która coś trzymała. Potem nie czułam,nie widziałam,nie oddychałam i...Nie żyłam??

„ Niall ”
- Zayn no proszę cię chodź!-powiedziałem próbując podnieść ze stołu pijanego przyjaciela.
- Da-aa-aj mi św-ięty-y spo-okój!-odpowiedział po czym chciał dopić wódkę ze swojego kieliszka.
- No nie!-krzyknąłem po czym szarpnąłem go a ten upadł na ziemię.- Jezu,sorry-dodałem po czym poprosiłem jakiegoś faceta aby pomógł mi go stąd zabrać.
Chwilę potem jechaliśmy już do domu. Przyjechał po nas mega wkurzony Louis. Nie był wkurzony tym,że musiał urwać się od spotkania z Natalie,jego koleżanką tylko tym,że Zayn był w takim stanie.
Tak szczerze to nie pamiętam kiedy ostatnio był pijany. Tak wiem,dziwnie to brzmi bo to w końcu Zayn. Największy imprezowicz na świecie.
Po dziesięciu minutach byliśmy już pod domem Don.
- Ej,Niall może ja zostanę z wami?-spytał Lou gdy pomogłem Zayn'owi wysiąść z samochodu. Był już troszkę ogarnięty. Przynajmniej sam chodził.
- Nie Lou. Jedź z powrotem do Natalie. Na pewno się martwi. Ja sobie z nim poradzę.-powiedziałem.
- Jesteś pewny?-zapytał Tomlinson,który teraz patrzył na Zayn'a ze smutkiem.
- Louis jestem tego bardziej pewny niż tego,że jestem głodny!-krzyknąłem ze śmiechem.
- Ooo to poważne!-powiedział Lou po czym pożegnaliśmy się a on odjechał.
Wszedłem z Zayn'em do domu. Don była tak zdenerwowana,że dosłownie bałem się do niej odezwać. Po chwili zrobiła mi kanapki,które zaraz zacząłem jeść i usiadła przy naszym nawalonym bohaterze.
- Ja ją kocham!-darł się Zayn.
- Ciiiiicho! Spokojnie.-powiedziała Don i razem wybuchnęliśmy śmiechem. Zayn wyglądał tak śmiesznie!
- Ale ja mówię naprawdę! Ona jest dla mnie całym życiem! ALEX!! POKOCHAJ MNIE!-krzyczał coraz głośniej Malik.
- Zadzwonię do Alex,może by przyszła. No wiesz on uspokoi się przy niej.-powiedziałem z kanapką w buzi.
- Taak dobry pomysł Niall. A tak a propo to gdzie jest Harry?-spytała Don,która zdjęła Zayn'owi buty i okryła go kocem.
- U rodzinki,tak samo jak Liam. Wrócą za kilka dni.-powiedziałem dzwoniąc do Alex.
Zayn usnął,Don oglądała telewizję a ja nie mogłem dodzwonić się do Alex. Mimo,że mój przyjaciel już spał chciałem aby ona tu przyszła. Po szóstej nieudanej próbie dodzwonienia się do niej odpuściłem. Razem z Don zastanawialiśmy się co mogło jej się stać. Don okropnie się martwiła. Próbowałem ją pocieszać jednak to nic nie pomogło. W końcu przytuliłem ją do siebie,w końcu się przyjaźnimy! Po głowie chodziły nam najgorsze myśli. Nie wiedziałem co mogło spowodować,że Alex już sporo czasu nie odzywa się do nas. Obawiałem się najgorszego...


Jest obiecany kolejny rozdział :)
A no i miłego,jutrzejszego święta zakochanych ♥ :P

3 komentarze:

  1. Booosz czemu skończyłaś w takim momencie ? Hah. A co do rozdzialu. Boooski. Cuudny. Niesamowity. Nie wiem co jeszcze. Czytam i sie doczekac nie moge. Jesli mozesz to moglabys mnie poinformowac kiedy pojawi sie rodzial ? Pozdrawiam. http://ultraviolet-imaginy1d.blogspot.com ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej. Chciałam Cię poinformować, że zostałaś nominowana do The Versatile Blogger. Więcje informacji znajdziesz tutaj: http://ultraviolet-imaginy1d.blogspot.com/ <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma to jak kończyć w takim momencie *.* dawaj kolejnyy! ♥

    OdpowiedzUsuń