„ Zayn ”
Z pięknego snu,w którym to Alex mówi mi,że mnie kocha a później się całujemy wyrwało mnie ćwierkanie ptaków za oknem. „ Jebane Keviny ! ” Pomyślałem po czym rozejrzałem się dookoła. Nagle ujrzałem Alex,która leżała wtulona we mnie. „ To nie był sen! ” Pomyślałem i uśmiechnąłem się sam do siebie. Pocałowałem moją księżniczkę w czoło na co lekko drgnęła. Teraz leżałem i patrzyłem na nią...Dosłownie pożerałem ją wzrokiem. Była taka piękna pomimo iż nie miała na sobie makijażu a jej wargi były w pewien sposób okaleczone. Chciałem wstać i dać jej się rozłożyć samej na łóżku ale nie mogłem. Nie potrafiłem wyślizgnąć się spod niej kiedy tak słodko spała. Jakie ja mam szczęście! Mam kochającą i piękną dziewczynę,która jest po prostu idealna!
Leżałem i patrzyłem na nią. Postanowiłem poczekać aż się obudzi sama z siebie.
„ Don ”
- Niall wstawaj!-powiedziałam klepiąc kumpla po policzku.
- No już mamo jeszcze chwilę...-mówił przez sen Horanek.
- Niall! To ja Don!-rzekłam ściągając z niego kołdrę.
- Proszę jeszcze chwila.-powiedział przykrywając się z powrotem kołdrą.
- Niall,śniadanie na stole!-krzyknęłam.
- Już wstaję mamo!-wrzasnął Niall po czym ujrzałam jak podrywa się do góry.
Widząc to wybuchnęłam śmiechem a on spojrzał na mnie i się lekko zmieszał.
- No wiesz co! Tak mnie oszukiwać! A ja taki głodny jestem!-powiedział naburmuszony jednak dostrzegłam,że się uśmiecha.
- Oj przepraszam! Zaraz ci coś zrobię bo muszę iść do Alex!-powiedziałam wstając.
- Ja poczekam aż wyjdzie ze szpitala. Może jakąś imprezę urządzimy? Wiesz takie przyjęcie niespodzianka!-powiedział Niall po czym wstał i razem ruszyliśmy na dół.
- Taak to jest świetny pomysł!-powiedziałam podekscytowana i dodałam gdy byliśmy już w kuchni- Zaraz obdzwonię wszystkich znajomych!
- Jak to? Przecież miałaś iść do Alex.-powiedział Horan.
- Oj tam! To jest lepsze! Ona pomyśli,że o niej zapomniałam a wtedy wróci do domu i tam zastanie przyjęcie niespodziankę! Albo nie! Napiszę jej,że ma od razu przyjść do mnie. I tu zrobimy przyjęcie!-powiedziałam po czym postawiłam chłopakowi kanapki przed nos.
- Oo dziękuję!-powiedział Niall po czym zaczął wcinać.
- No to do roboty!-odkrzyknęłam radośnie i zaczęłam wszystko przygotowywać.
„ Alex ”
Obudziła mnie wibracja telefonu. Otworzyłam oczy i ujrzałam Zayn'a. Uśmiechnęłam się tak jak on i wyjęłam telefon spod poduszki. Odczytałam wiadomość od Don : „ Alex nie mogę dziś do ciebie wpaść ;-( . Oj nie smuć się! Zaraz jak wrócisz do domu to załóż coś odlotowego i wpadaj do mnie! Pokażę ci coś :* ♥ Pa. ”
Zaczęłam zastanawiać się o co jej chodzi. Zapominając o Zayn'ie napisałam : „ Dobrze Don ;D ! Powinnam wyjść około szesnastej więc o siedemnastej będę u ciebie. Do zobaczenia. A tak a propos to w co mam się ubrać ? :P ”. Czułam na sobie wzrok Zayn'a mimo to nie spojrzałam na niego. Zaraz potem Don napisała „ Kiecka ! ♥ ” Nie odpisałam jej tylko uśmiechnęłam się do telefonu i włożyłam go pod poduszkę.
- Cześć.-powiedziałam po czym pocałowałam Malika w policzek.
- Ooo ulżyło mi. Już myślałem,że to co zdarzyło się wczoraj to tylko najpiękniejszy z moich snów.-powiedział zbliżając się nieco do mnie. Przytulił mnie.
- Nie,nie nie! To nie nie był sen,kochanie.-powiedziałam a on złożył swój pocałunek na mojej głowie.
Zaraz potem Zayn wyszedł...Nie na długo...Do sklepu po jakieś dobre śniadanko. Jak to on powiedział „ Zagłodzą cię w tym szpitalu tymi owsiankami ! ”. Mimo iż prosiłam aby został nie posłuchał mnie. Na pożegnanie dał mi buziaka w policzek i z uśmiechem wyszedł.
Postanowiłam spakować już swoje rzeczy. Gdy wyjmowałam z szafki ręcznik i szczoteczkę do zębów,na salę weszła pielęgniarka. Podała mi jakieś tabletki i poczekała aż popiję je wodą i połknę. Chwilę ze mną porozmawiała o tym jak się czuję. Powiedziała,że wyjdę dziś o szesnastej. Tak jak
Z pięknego snu,w którym to Alex mówi mi,że mnie kocha a później się całujemy wyrwało mnie ćwierkanie ptaków za oknem. „ Jebane Keviny ! ” Pomyślałem po czym rozejrzałem się dookoła. Nagle ujrzałem Alex,która leżała wtulona we mnie. „ To nie był sen! ” Pomyślałem i uśmiechnąłem się sam do siebie. Pocałowałem moją księżniczkę w czoło na co lekko drgnęła. Teraz leżałem i patrzyłem na nią...Dosłownie pożerałem ją wzrokiem. Była taka piękna pomimo iż nie miała na sobie makijażu a jej wargi były w pewien sposób okaleczone. Chciałem wstać i dać jej się rozłożyć samej na łóżku ale nie mogłem. Nie potrafiłem wyślizgnąć się spod niej kiedy tak słodko spała. Jakie ja mam szczęście! Mam kochającą i piękną dziewczynę,która jest po prostu idealna!
Leżałem i patrzyłem na nią. Postanowiłem poczekać aż się obudzi sama z siebie.
„ Don ”
- Niall wstawaj!-powiedziałam klepiąc kumpla po policzku.
- No już mamo jeszcze chwilę...-mówił przez sen Horanek.
- Niall! To ja Don!-rzekłam ściągając z niego kołdrę.
- Proszę jeszcze chwila.-powiedział przykrywając się z powrotem kołdrą.
- Niall,śniadanie na stole!-krzyknęłam.
- Już wstaję mamo!-wrzasnął Niall po czym ujrzałam jak podrywa się do góry.
Widząc to wybuchnęłam śmiechem a on spojrzał na mnie i się lekko zmieszał.
- No wiesz co! Tak mnie oszukiwać! A ja taki głodny jestem!-powiedział naburmuszony jednak dostrzegłam,że się uśmiecha.
- Oj przepraszam! Zaraz ci coś zrobię bo muszę iść do Alex!-powiedziałam wstając.
- Ja poczekam aż wyjdzie ze szpitala. Może jakąś imprezę urządzimy? Wiesz takie przyjęcie niespodzianka!-powiedział Niall po czym wstał i razem ruszyliśmy na dół.
- Taak to jest świetny pomysł!-powiedziałam podekscytowana i dodałam gdy byliśmy już w kuchni- Zaraz obdzwonię wszystkich znajomych!
- Jak to? Przecież miałaś iść do Alex.-powiedział Horan.
- Oj tam! To jest lepsze! Ona pomyśli,że o niej zapomniałam a wtedy wróci do domu i tam zastanie przyjęcie niespodziankę! Albo nie! Napiszę jej,że ma od razu przyjść do mnie. I tu zrobimy przyjęcie!-powiedziałam po czym postawiłam chłopakowi kanapki przed nos.
- Oo dziękuję!-powiedział Niall po czym zaczął wcinać.
- No to do roboty!-odkrzyknęłam radośnie i zaczęłam wszystko przygotowywać.
„ Alex ”
Obudziła mnie wibracja telefonu. Otworzyłam oczy i ujrzałam Zayn'a. Uśmiechnęłam się tak jak on i wyjęłam telefon spod poduszki. Odczytałam wiadomość od Don : „ Alex nie mogę dziś do ciebie wpaść ;-( . Oj nie smuć się! Zaraz jak wrócisz do domu to załóż coś odlotowego i wpadaj do mnie! Pokażę ci coś :* ♥ Pa. ”
Zaczęłam zastanawiać się o co jej chodzi. Zapominając o Zayn'ie napisałam : „ Dobrze Don ;D ! Powinnam wyjść około szesnastej więc o siedemnastej będę u ciebie. Do zobaczenia. A tak a propos to w co mam się ubrać ? :P ”. Czułam na sobie wzrok Zayn'a mimo to nie spojrzałam na niego. Zaraz potem Don napisała „ Kiecka ! ♥ ” Nie odpisałam jej tylko uśmiechnęłam się do telefonu i włożyłam go pod poduszkę.
- Cześć.-powiedziałam po czym pocałowałam Malika w policzek.
- Ooo ulżyło mi. Już myślałem,że to co zdarzyło się wczoraj to tylko najpiękniejszy z moich snów.-powiedział zbliżając się nieco do mnie. Przytulił mnie.
- Nie,nie nie! To nie nie był sen,kochanie.-powiedziałam a on złożył swój pocałunek na mojej głowie.
Zaraz potem Zayn wyszedł...Nie na długo...Do sklepu po jakieś dobre śniadanko. Jak to on powiedział „ Zagłodzą cię w tym szpitalu tymi owsiankami ! ”. Mimo iż prosiłam aby został nie posłuchał mnie. Na pożegnanie dał mi buziaka w policzek i z uśmiechem wyszedł.
Postanowiłam spakować już swoje rzeczy. Gdy wyjmowałam z szafki ręcznik i szczoteczkę do zębów,na salę weszła pielęgniarka. Podała mi jakieś tabletki i poczekała aż popiję je wodą i połknę. Chwilę ze mną porozmawiała o tym jak się czuję. Powiedziała,że wyjdę dziś o szesnastej. Tak jak
przeczuwałam.
Zaraz potem gdy moje rzeczy były spakowane pojawiła się pielęgniarka ze śniadaniem. Dostałam dwie kanapki z dżemem. Mus to mus...Zjadłam mimo iż dżemu za specjalnie nie lubię. Siedziałam teraz sama czekając na Zayn'a. Coś długo go nie było. Zaczęłam się martwić...
„ Zayn ”
Moja księżniczka się obudziła i od razu pokazała szereg swoich pięknych zębów. Zaczęła pisać SMS-y nie zwracając na mnie uwagi. Zacząłem się bać,że jednak to wszystko co było wczoraj to sen. Moje wątpliwości jednak zostały szybko rozwiane gdy ucałowała mnie w policzek.
Chwilę porozmawialiśmy i postanowiłem pójść do sklepu po śniadanie dla Alex. To niedorzeczne w jakich porcjach i co dostają do jedzenia pacjenci w tym szpitalu. Pożegnałem się z moim słońcem,założyłem buty i wyszedłem. Na dworze było nieco chłodno. Wszedłem do najbliższego sklepu i kupiłem kilka słodkich bułek,banany,jogurty i kilka innych produktów. Brałem to co Alex lubi. Przynajmniej tak słyszałem. Pragnąłem wiedzieć wszystko. Jej ulubiony kolor,pora roku,dzień,miesiąc,wszystko. Co do koloru to lubi chyba niebieski i czarny ponieważ te kolory przewyższają w jej garderobie i dodatkach.
Gdy kupiłem już wszystko i miałem wychodzić wpadłem na kogoś.
- Przepraszam-wypaliłem pomagając zbierać dziewczynie rzeczy,które wypadły jej z rąk.
- Nic się nie st...Zayn?-powiedziała po czym spojrzałem na nią.
- Perrie...Dawno cie nie widziałem. Pomalowałaś włosy?-spytałem zdziwiony i nieco skrępowany.
W końcu jak miałem się czuć? Zostawiła mnie,odchodząc bez słowa.
- Tak. Zayn...-zaczęła po czym spuściła wzrok i kontynuowała- Ja chciałabym cię przepro...
- Spoko. Rozumiem,bałaś się powiedzieć mi,że nie chcesz już ze mną być prosto w twarz. Luz.-powiedziałem po czym wyszedłem ze sklepu z zakupami. Ona wybiegła za mną i powiedziała :
- Czyli wszystko jest,ok?
- Nie wiem w jakim znaczeniu rozumieć ' ok ' ale chyba tak.-powiedziałem zatrzymując się i patrząc na nią.
Zaraz potem gdy moje rzeczy były spakowane pojawiła się pielęgniarka ze śniadaniem. Dostałam dwie kanapki z dżemem. Mus to mus...Zjadłam mimo iż dżemu za specjalnie nie lubię. Siedziałam teraz sama czekając na Zayn'a. Coś długo go nie było. Zaczęłam się martwić...
„ Zayn ”
Moja księżniczka się obudziła i od razu pokazała szereg swoich pięknych zębów. Zaczęła pisać SMS-y nie zwracając na mnie uwagi. Zacząłem się bać,że jednak to wszystko co było wczoraj to sen. Moje wątpliwości jednak zostały szybko rozwiane gdy ucałowała mnie w policzek.
Chwilę porozmawialiśmy i postanowiłem pójść do sklepu po śniadanie dla Alex. To niedorzeczne w jakich porcjach i co dostają do jedzenia pacjenci w tym szpitalu. Pożegnałem się z moim słońcem,założyłem buty i wyszedłem. Na dworze było nieco chłodno. Wszedłem do najbliższego sklepu i kupiłem kilka słodkich bułek,banany,jogurty i kilka innych produktów. Brałem to co Alex lubi. Przynajmniej tak słyszałem. Pragnąłem wiedzieć wszystko. Jej ulubiony kolor,pora roku,dzień,miesiąc,wszystko. Co do koloru to lubi chyba niebieski i czarny ponieważ te kolory przewyższają w jej garderobie i dodatkach.
Gdy kupiłem już wszystko i miałem wychodzić wpadłem na kogoś.
- Przepraszam-wypaliłem pomagając zbierać dziewczynie rzeczy,które wypadły jej z rąk.
- Nic się nie st...Zayn?-powiedziała po czym spojrzałem na nią.
- Perrie...Dawno cie nie widziałem. Pomalowałaś włosy?-spytałem zdziwiony i nieco skrępowany.
W końcu jak miałem się czuć? Zostawiła mnie,odchodząc bez słowa.
- Tak. Zayn...-zaczęła po czym spuściła wzrok i kontynuowała- Ja chciałabym cię przepro...
- Spoko. Rozumiem,bałaś się powiedzieć mi,że nie chcesz już ze mną być prosto w twarz. Luz.-powiedziałem po czym wyszedłem ze sklepu z zakupami. Ona wybiegła za mną i powiedziała :
- Czyli wszystko jest,ok?
- Nie wiem w jakim znaczeniu rozumieć ' ok ' ale chyba tak.-powiedziałem zatrzymując się i patrząc na nią.
- Och! Tak się cieszę!-powiedziała po czym rzuciła mi się na szyję.
- Ale hej,co ty robisz?-spytałem lekko odsuwając się od niej- Ty myślisz,że my będziemy razem? Po tym jak mnie zostawiłaś? Nie ja nie chcę...A zresztą nie kocham już cię.-powiedziałem odchodząc w ogóle nie zwracając uwagi na zdziwioną minę Perrie.
- Jak to mnie nie kochasz? Zayn ja ciebie kocham!-powiedziała zatrzymując mnie.
- Ale ja kocham inną...-odparłem odchodząc.
„ Alex ”
Matko minęło już dwadzieścia minut a go nie ma! Martwiłam się,że może coś mu się stało. Może Matt... Nie! Matt jest przecież w areszcie. Siedziałam na łóżku i czekałam na Zayn'a gdy nagle zadzwoniła do mnie mama. Posłusznie odebrałam telefon :
- Cześć mamo!
- Hej córcia i jak tam? Kiedy wychodzisz? Jak się czujesz? Jadłaś już?-pytała i pewnie robiła by to dalej gdybym jej nie przerwała :
- Jadłam. Wychodzę dziś o szesnastej. Wszystko jest ok. Siedzę na łóżku i czekam na Zayn'a.-odpowiedziałam i nastała cisza,którą w końcu przerwał podekscytowany głos mamy :
- Ooo! A kim jest Zayn?-spytała i poczułam,że się uśmiecha.
- Zayn to brat Don. Jesteśmy razem...-powiedziałam niepewnie.
- O matko! Czemu nie powiedziałaś mi wcześniej?! I jaki on jest? Opisuj go! Ale już-krzyknęła śmiejąc się.
Wiedziałam,że się cieszy i to ogromnie. Przeważnie nigdy nie opowiadałam jej o chłopakach... Pewnie dlatego,że przez długi czas nie miałam partnera. Po chwili zaczęłam :
- No więc jestem z nim od niedawna bo od wczoraj. Zayn jest...On jest...-tu zatrzymałam się i chwilę pomyślałam. Po chwili wydusiłam z siebie- Zayn jest miły, ale niegrzeczny. Ładny,ale nie piękny. Chociaż nie on jest piękny,cudowny i bardzo seksowny! Jest opiekuńczy,ale nie pantoflarz. Zabawny, ale nie żałosny...Nie no,na pewno nie jest żałosny! On jest słodki,ale nie zakochany w sobie... Chociaż nie! Strasznie dużo czasu spędza w łazience więc można twierdzić,że kocha siebie. Jest bezpośredni, ale nie chamski...Hmmm...wysportowany, ale nie napakowany. Na pewno wyjątkowy, ale nie przereklamowany. No i ogólnie dobry, ale...nie idealny.
- O mamuniu! Jak ty go pięknie opisałaś!-powiedziała po czym rozmawiałyśmy jeszcze chwilkę i pożegnałam się z nią.
Przez całą rozmowę z mamą siedziałam na łóżku. Gdy tylko wstałam ujrzałam uśmiechniętego od ucha do ucha Zayn'a stojącego przy drzwiach.
- Długo tu stoisz?-spytałam podchodząc do niego lekko przerażona tym co mógł usłyszeć.
- Noo...Wystarczająco.-powiedział po czym dodał- Zakochany w sobie...-i uśmiechnął się przechodząc obok mnie i odstawił zakupy na szafkę.
- Ale hej,co ty robisz?-spytałem lekko odsuwając się od niej- Ty myślisz,że my będziemy razem? Po tym jak mnie zostawiłaś? Nie ja nie chcę...A zresztą nie kocham już cię.-powiedziałem odchodząc w ogóle nie zwracając uwagi na zdziwioną minę Perrie.
- Jak to mnie nie kochasz? Zayn ja ciebie kocham!-powiedziała zatrzymując mnie.
- Ale ja kocham inną...-odparłem odchodząc.
„ Alex ”
Matko minęło już dwadzieścia minut a go nie ma! Martwiłam się,że może coś mu się stało. Może Matt... Nie! Matt jest przecież w areszcie. Siedziałam na łóżku i czekałam na Zayn'a gdy nagle zadzwoniła do mnie mama. Posłusznie odebrałam telefon :
- Cześć mamo!
- Hej córcia i jak tam? Kiedy wychodzisz? Jak się czujesz? Jadłaś już?-pytała i pewnie robiła by to dalej gdybym jej nie przerwała :
- Jadłam. Wychodzę dziś o szesnastej. Wszystko jest ok. Siedzę na łóżku i czekam na Zayn'a.-odpowiedziałam i nastała cisza,którą w końcu przerwał podekscytowany głos mamy :
- Ooo! A kim jest Zayn?-spytała i poczułam,że się uśmiecha.
- Zayn to brat Don. Jesteśmy razem...-powiedziałam niepewnie.
- O matko! Czemu nie powiedziałaś mi wcześniej?! I jaki on jest? Opisuj go! Ale już-krzyknęła śmiejąc się.
Wiedziałam,że się cieszy i to ogromnie. Przeważnie nigdy nie opowiadałam jej o chłopakach... Pewnie dlatego,że przez długi czas nie miałam partnera. Po chwili zaczęłam :
- No więc jestem z nim od niedawna bo od wczoraj. Zayn jest...On jest...-tu zatrzymałam się i chwilę pomyślałam. Po chwili wydusiłam z siebie- Zayn jest miły, ale niegrzeczny. Ładny,ale nie piękny. Chociaż nie on jest piękny,cudowny i bardzo seksowny! Jest opiekuńczy,ale nie pantoflarz. Zabawny, ale nie żałosny...Nie no,na pewno nie jest żałosny! On jest słodki,ale nie zakochany w sobie... Chociaż nie! Strasznie dużo czasu spędza w łazience więc można twierdzić,że kocha siebie. Jest bezpośredni, ale nie chamski...Hmmm...wysportowany, ale nie napakowany. Na pewno wyjątkowy, ale nie przereklamowany. No i ogólnie dobry, ale...nie idealny.
- O mamuniu! Jak ty go pięknie opisałaś!-powiedziała po czym rozmawiałyśmy jeszcze chwilkę i pożegnałam się z nią.
Przez całą rozmowę z mamą siedziałam na łóżku. Gdy tylko wstałam ujrzałam uśmiechniętego od ucha do ucha Zayn'a stojącego przy drzwiach.
- Długo tu stoisz?-spytałam podchodząc do niego lekko przerażona tym co mógł usłyszeć.
- Noo...Wystarczająco.-powiedział po czym dodał- Zakochany w sobie...-i uśmiechnął się przechodząc obok mnie i odstawił zakupy na szafkę.
- Oj przestań...-powiedziałam po czym zaczęłam- A co cię tak długo nie było? Martwiłam się.
- Och miśku! Niepotrzebnie się martwiłaś. Spotkałem po drodze...-umilkł na chwilę po czym dodał- Starego sąsiada. Rozgadałem się z nim troszkę.-powiedział po czym podszedł do mnie i pocałował mnie w głowę.
Stałam oparta o metalową szafkę i przytuliłam się do Zayn'a,który stał naprzeciwko mnie.
- Wysportowany,seksowny,zabawny,słodki.-chłopak cytował z uśmiechem moje słowa.
- Zayn proszę cię przestań już!-powiedziałam zła odchodząc od niego. Usiadłam na łóżko.
- Opiekuńczy,miły,ładny...-mówił dalej śmiejąc się. Chyba będzie lubił się ze mną droczyć. Mimo lekkiej złości uśmiechnęłam się do niego.- Kocham cię!-powiedział po chwili siadając obok mnie.
- Ja ciebie też,skarbie. Je ciebie też...-powiedziałam po czym ponownie wylądowaliśmy w swoich objęciach.
„ Louis ”
Siedziałem z Eleanor na ławce w parku. Opowiedziałem jej o Alex i Zayn'ie. Była w lekkim szoku kiedy dowiedziała się,że Zayn się tak załamał. Znała go raczej z innej strony. Kiedy przytulaliśmy się do siebie rozmawiając podeszła do nas dziewczyna i oblała El wodą. Przy okazji i mi się oberwało. Wstałem przerażony a dziewczyna zaczęła się na mnie wydzierać :
- Lou jak mogłeś po tym co między nami zaszło na imprezie u Don!?
Wtedy już wiedziałem kto to jest. To ta Lea,która próbowała mnie pocałować!
- Louis co to ma znaczyć? O czym ta dziewczyna mówi?!-tym razem to EL podniosła głos.
- Eleanor ja nie mam pojęcia. Wtedy na imprezie u Don ona próbowała mnie pocałować! Ale ja się nie dałem skarbie! Przecież wiesz,że kocham tylko ciebie!-powiedziałem zbliżając się i łapiąc za dłoń El.
- Jak możesz tak bezczelnie kłamać?!-wybuchła Lea.
- Mam tego dość!-wrzasnęła El po czym wyrwała mi się z rąk.- Cześć!-powiedziała po czym zaczęła odchodzić.
- El nie! Stój!-krzyknąłem zatrzymując ją- Kocham cię! To tylko kolejna moja psychofanka,która próbuje nas rozdzielić! Chodź tu!-powiedziałem po czym wziąłem ją ręce i poszedłem przed siebie zostawiając krzyczącą przeraźliwie dziewczynę w tyle.
Niosłem ją tak aż w końcu ustałem i złożyłem pocałunek na jej ustach.
- Kocham cię!-wyszeptałem jej do ucha a ona rzuciła mi się na szyję. Ulżyło mi.
Szczerze kocham swoich fanów ale niektóre dziewczyny mnie przerażają!
„ Alex ”
Po upływie kilku godzin gdy skończyliśmy jeść śniadanie rozmowę moją i Zayn'a przerwała wchodząca do sali pielęgniarka. Jakaś młoda była,góra dwadzieścia trzy lata! Weszła do sali po czym przywitała się z nami. Obdarzyła nas serdecznym uśmiechem a potem... Nie spuszczała oczu z mojego chłopaka. Troszkę mnie to irytowało ale nie! Nie dam po sobie zobaczyć,że jestem cholernie zazdrosna! Muszę się przyzwyczaić. Te wszystkie fanki i w ogóle.
- No więc Alex. Mam świetną nowinę! Możesz wyjść już o czternastej. Przedtem zrobimy ci jeszcze badania kontrolne i możesz od nas odejść!-powiedziała gdy na chwilę oderwała się od uwodzenia Zayn'a. Malik'owi najwyraźniej to się podobało bo odwzajemniał miłe spojrzenie i śliczny uśmiech...
- To świetnie!-powiedziałam po czym dalej obserwowałam dziewczynę.
Po chwili udałą się w kierunku drzwi kręcąc bezczelnie dupskiem! No nie! A na dodatek Zayn wiódł wzrokiem za nią. Gdy wyszła powiedziałam :
- Jeśli tak ci się podoba to weź od niej numer albo coś w tym rodzaju.-rzekłam po czym wstałam i sięgnęłam po telefon,który był pod poduszką.
- Ej misiaku!-powiedział Zayn wstając i obejmując mnie od tyłu- Ona wcale mi się nie podobała!
- Nie w ogóle! Tylko to nie ja patrzyłam na jej tyłek i nie ja patrzyłam na nią niczym Harry patrzy na kotki!-powiedziałam odsuwając się od niego. Szybko usiadłam na łóżku aby nie przyszło mu do głowy by mnie ponownie objąć.
- No dobrze,przyznaję. Patrzyłem na jej nogi...Ale nie dlatego,że mi się podobała! Ty mi się podobasz i kocham cię!-powiedział całując mnie lekko w usta.
- Mam nadzieję...-odparłam krótko po czym spojrzałam na zegarek.
Godzina trzynasta trzydzieści. Wsunęłam na nogi kapcie i ruszyłam ku drzwiom.
- Gdzie idziesz kochanie?-spytał Zayn podchodząc do mnie.
- No na badania! Jeszcze pół godziny i pożegnam się z tym strasznym miejscem!-powiedziałam chwytając za klamkę.
- A ja te miejsce będę wielbił do końca i cieszę się,że Matt cię porwał.-powiedział chłopak a ja wybałuszyłam na niego oczy i powiedziałam :
- Co?!
- Znaczy cieszę się dlatego,że gdyby nie to...to byś nie wyznała tego co czujesz. A pomimo iż ty,spodobałaś już mi się w sklepie nie miałbym odwagi ci o tym powiedzieć.-powiedział po czym przysunął mnie do siebie. Położył ręce na moim tyłku.
- Podobałam ci się już w sklepie?-spytałam zdziwiona.
- Taaak. I martwiłem się,że cię już nigdy nie zobaczę a tu proszę bardzo!-powiedział z uśmiechem.
Roześmiałam się tylko i nie powiedziałam mu,że na początku myślałam,że jest palantem nie mającym uczuć!
Zayn pocałował mnie w usta i razem wyszliśmy na badania. Po kilkunastu minutach było już po sprawie. Przebadali mnie tylko i kazali zgłosić się do siebie za dwa tygodnie. Wróciliśmy do pokoju. Wzięłam wszystkie swoje rzeczy i wyszłam z pokoju. Co prawda byłam w piżamie ale mięliśmy pojechać samochodem...
Po pół godzinie byłam już w swoim domku. Zayn poszedł do siebie na mój rozkaz. Nie chciałam aby tak latał przy mnie. Powiedziałam,że ma się przespać bo wiedziałam,że się nie wyspał.
Jak miło było znów być w swoich ścianach! Don chyba tu posprzątała bo o ile dobrze pamiętam to nie było tu zbyt czysto.
Wzięłam prysznic...O tak! Razem z brudną wodą spłynął ze mnie cały ciężar wspomnień. Byłam radosna i pełna życia. Owinięta w ręcznik wbiegłam do swojego pokoju. Zadzwoniłam do mamy. Rozgadałyśmy się i to nieźle. Zaraz potem napisałam SMS-a do Don : „ Będę o siedemnastej bebe! :* ”. Natychmiast mi odpisała „ Dobrze,czekam! :D ”.
Dopiero teraz zauważyłam,że jestem w ręczniku. Natychmiast zanurkowałam w szafie. Wybrałam tak jak doradzała mi Don sukienkę,do której szybko znalazłam buty i torebkę.
Ubrałam się szybko ponieważ zostało mi pół godziny!
- Och miśku! Niepotrzebnie się martwiłaś. Spotkałem po drodze...-umilkł na chwilę po czym dodał- Starego sąsiada. Rozgadałem się z nim troszkę.-powiedział po czym podszedł do mnie i pocałował mnie w głowę.
Stałam oparta o metalową szafkę i przytuliłam się do Zayn'a,który stał naprzeciwko mnie.
- Wysportowany,seksowny,zabawny,słodki.-chłopak cytował z uśmiechem moje słowa.
- Zayn proszę cię przestań już!-powiedziałam zła odchodząc od niego. Usiadłam na łóżko.
- Opiekuńczy,miły,ładny...-mówił dalej śmiejąc się. Chyba będzie lubił się ze mną droczyć. Mimo lekkiej złości uśmiechnęłam się do niego.- Kocham cię!-powiedział po chwili siadając obok mnie.
- Ja ciebie też,skarbie. Je ciebie też...-powiedziałam po czym ponownie wylądowaliśmy w swoich objęciach.
„ Louis ”
Siedziałem z Eleanor na ławce w parku. Opowiedziałem jej o Alex i Zayn'ie. Była w lekkim szoku kiedy dowiedziała się,że Zayn się tak załamał. Znała go raczej z innej strony. Kiedy przytulaliśmy się do siebie rozmawiając podeszła do nas dziewczyna i oblała El wodą. Przy okazji i mi się oberwało. Wstałem przerażony a dziewczyna zaczęła się na mnie wydzierać :
- Lou jak mogłeś po tym co między nami zaszło na imprezie u Don!?
Wtedy już wiedziałem kto to jest. To ta Lea,która próbowała mnie pocałować!
- Louis co to ma znaczyć? O czym ta dziewczyna mówi?!-tym razem to EL podniosła głos.
- Eleanor ja nie mam pojęcia. Wtedy na imprezie u Don ona próbowała mnie pocałować! Ale ja się nie dałem skarbie! Przecież wiesz,że kocham tylko ciebie!-powiedziałem zbliżając się i łapiąc za dłoń El.
- Jak możesz tak bezczelnie kłamać?!-wybuchła Lea.
- Mam tego dość!-wrzasnęła El po czym wyrwała mi się z rąk.- Cześć!-powiedziała po czym zaczęła odchodzić.
- El nie! Stój!-krzyknąłem zatrzymując ją- Kocham cię! To tylko kolejna moja psychofanka,która próbuje nas rozdzielić! Chodź tu!-powiedziałem po czym wziąłem ją ręce i poszedłem przed siebie zostawiając krzyczącą przeraźliwie dziewczynę w tyle.
Niosłem ją tak aż w końcu ustałem i złożyłem pocałunek na jej ustach.
- Kocham cię!-wyszeptałem jej do ucha a ona rzuciła mi się na szyję. Ulżyło mi.
Szczerze kocham swoich fanów ale niektóre dziewczyny mnie przerażają!
„ Alex ”
Po upływie kilku godzin gdy skończyliśmy jeść śniadanie rozmowę moją i Zayn'a przerwała wchodząca do sali pielęgniarka. Jakaś młoda była,góra dwadzieścia trzy lata! Weszła do sali po czym przywitała się z nami. Obdarzyła nas serdecznym uśmiechem a potem... Nie spuszczała oczu z mojego chłopaka. Troszkę mnie to irytowało ale nie! Nie dam po sobie zobaczyć,że jestem cholernie zazdrosna! Muszę się przyzwyczaić. Te wszystkie fanki i w ogóle.
- No więc Alex. Mam świetną nowinę! Możesz wyjść już o czternastej. Przedtem zrobimy ci jeszcze badania kontrolne i możesz od nas odejść!-powiedziała gdy na chwilę oderwała się od uwodzenia Zayn'a. Malik'owi najwyraźniej to się podobało bo odwzajemniał miłe spojrzenie i śliczny uśmiech...
- To świetnie!-powiedziałam po czym dalej obserwowałam dziewczynę.
Po chwili udałą się w kierunku drzwi kręcąc bezczelnie dupskiem! No nie! A na dodatek Zayn wiódł wzrokiem za nią. Gdy wyszła powiedziałam :
- Jeśli tak ci się podoba to weź od niej numer albo coś w tym rodzaju.-rzekłam po czym wstałam i sięgnęłam po telefon,który był pod poduszką.
- Ej misiaku!-powiedział Zayn wstając i obejmując mnie od tyłu- Ona wcale mi się nie podobała!
- Nie w ogóle! Tylko to nie ja patrzyłam na jej tyłek i nie ja patrzyłam na nią niczym Harry patrzy na kotki!-powiedziałam odsuwając się od niego. Szybko usiadłam na łóżku aby nie przyszło mu do głowy by mnie ponownie objąć.
- No dobrze,przyznaję. Patrzyłem na jej nogi...Ale nie dlatego,że mi się podobała! Ty mi się podobasz i kocham cię!-powiedział całując mnie lekko w usta.
- Mam nadzieję...-odparłam krótko po czym spojrzałam na zegarek.
Godzina trzynasta trzydzieści. Wsunęłam na nogi kapcie i ruszyłam ku drzwiom.
- Gdzie idziesz kochanie?-spytał Zayn podchodząc do mnie.
- No na badania! Jeszcze pół godziny i pożegnam się z tym strasznym miejscem!-powiedziałam chwytając za klamkę.
- A ja te miejsce będę wielbił do końca i cieszę się,że Matt cię porwał.-powiedział chłopak a ja wybałuszyłam na niego oczy i powiedziałam :
- Co?!
- Znaczy cieszę się dlatego,że gdyby nie to...to byś nie wyznała tego co czujesz. A pomimo iż ty,spodobałaś już mi się w sklepie nie miałbym odwagi ci o tym powiedzieć.-powiedział po czym przysunął mnie do siebie. Położył ręce na moim tyłku.
- Podobałam ci się już w sklepie?-spytałam zdziwiona.
- Taaak. I martwiłem się,że cię już nigdy nie zobaczę a tu proszę bardzo!-powiedział z uśmiechem.
Roześmiałam się tylko i nie powiedziałam mu,że na początku myślałam,że jest palantem nie mającym uczuć!
Zayn pocałował mnie w usta i razem wyszliśmy na badania. Po kilkunastu minutach było już po sprawie. Przebadali mnie tylko i kazali zgłosić się do siebie za dwa tygodnie. Wróciliśmy do pokoju. Wzięłam wszystkie swoje rzeczy i wyszłam z pokoju. Co prawda byłam w piżamie ale mięliśmy pojechać samochodem...
Po pół godzinie byłam już w swoim domku. Zayn poszedł do siebie na mój rozkaz. Nie chciałam aby tak latał przy mnie. Powiedziałam,że ma się przespać bo wiedziałam,że się nie wyspał.
Jak miło było znów być w swoich ścianach! Don chyba tu posprzątała bo o ile dobrze pamiętam to nie było tu zbyt czysto.
Wzięłam prysznic...O tak! Razem z brudną wodą spłynął ze mnie cały ciężar wspomnień. Byłam radosna i pełna życia. Owinięta w ręcznik wbiegłam do swojego pokoju. Zadzwoniłam do mamy. Rozgadałyśmy się i to nieźle. Zaraz potem napisałam SMS-a do Don : „ Będę o siedemnastej bebe! :* ”. Natychmiast mi odpisała „ Dobrze,czekam! :D ”.
Dopiero teraz zauważyłam,że jestem w ręczniku. Natychmiast zanurkowałam w szafie. Wybrałam tak jak doradzała mi Don sukienkę,do której szybko znalazłam buty i torebkę.
Ubrałam się szybko ponieważ zostało mi pół godziny!
.jpg)
Wspaniałe ;** nie możesz przestać pisać, bo tego nie zniosę. Proszę, nie przestawaj *.*
OdpowiedzUsuńŚwietne . pisz dalej, bo potnę się mydłem. :D
OdpowiedzUsuńkocham, kocham , kocham . ale proszę wstawiaj częściej :-)
OdpowiedzUsuń