środa, 16 stycznia 2013

Rozdział 5 - popołudnie


„ Alex ”
Czuję,że będę chora...Strasznie było mi zimno mimo iż leżałam w cieplutkich ciuszkach pod grubą kołdrą. Trzęsłam się cała a szczęka mi latała w górę i w dół,w górę i w dół. Nagle poczułam,że nie mogę marnować dnia na leżenie w łóżku. Taki piękny słoneczny i cieplutki dzień mam spędzić w łóżku?! NIE! Wstałam i dopiero teraz zauważyłam,że mój telefon leży na ziemi. Gdy odblokowałam klawiaturę ujrzałam napis „ 20 nieodebranych połączeń ”.
- OMG!-powiedziałam sama do siebie.
Kliknęłam i wyświetliło się dalej „ 15 nieodebranych połączeń od : Don :* ♥ ” oraz „ 5 nieodebranych połączeń od : ? ” Nie wiem...nie znam tego numeru. Pff...Mniejsza o to. Podeszłam do szafy,z której wyciągnęłam ubrania. Wzięłam jeszcze kosmetyki i szybko mimo trzęsących się z zimna dłoni powędrowałam do łazienki. Zrobiłam lekki makijaż,taki co zwykle. Pomalowałam paznokcie czerwonym lakierem. Chwilę czekałam aż wyschną mi paznokcie. Gdy tylko było już to gotowe rozpuściłam włosy i włożyłam wybrane przez siebie ubrania.          (   C:\Users\sony\Dokumenty\Foty\Ciuchy i dodatki\xoxo.jpg   )Z uśmiechem wyszłam z łazienki. Gdy zeszłam na dół nikogo nie było. Nawet mojego kotka! Zauważyłam karteczkę na szklanym stoliczku w salonie. Podeszłam i odczytałam z niej słowa „ Skarbie mam pilne wezwanie do pracy... Przykro mi,bo obiecywałam ci,że jutrzejszy dzień spędzimy razem. Mam nadzieję,że zrozumiesz. Wracam jutro po południu. Trzymaj się złotko :* Mama.”
Uśmiechnęłam się do...tak do kartki! Postanowiłam wyjść na podwórko po drodze chwyciłam książkę „ Harry;ego Pottera i Insygnia Śmierci ”. To może i śmieszne ale dosłownie kocham ta serię książek! Poszłam do ogrodu i usiadłam na ławeczce. Siedziałam i czytałam gdy nagle poczułam jak krople wody pukają mi o kartki książki. Spojrzałam w górę a ciężkie krople deszczu uderzały o moją twarz. Szybko ze śmiechem pobiegłam do domu. Gdy weszłam do cieplutkiego budynku odłożyłam książkę na pobliską komodę i poprawiłam włosy. Spojrzałam za okno i widok mnie zbloczył. Lało jak z cebra! Pięć minut później gdy siedziałam na kanapie w salonie oglądając jakiś beznadziejny Hiszpański serial usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie chętnie wstałam z miejsca i ruszyłam w kierunku drzwi. Gdy je otworzyłam ujrzałam przemoczonego Zayn'a. Szczęka latała mu tak jak mi gdy leżałam w łóżku.
- Co ty tu robisz?!-spytałam nagle. Chłopak patrzył na mnie a w końcu powiedział :
- Przyszedłem pogadać...-po czym drgnął i dodał- Mogę wejść?
Nie odpowiedziałam,patrzyłam na niego ze zdziwioną miną. Po chwili chłopak rzekł :
- Alex,co ty bez serca jesteś?
- Niee Zayn...Nie jestem bez serca to tylko życie nauczyło mnie,że nie warto używać go zbyt często...-powiedziałam a on spojrzał na mnie i momentalnie mina mu posmutniała.
- Więc jeżeli nie chcesz mnie wpuścić nie odejdę stąd dopóki mnie nie wysłuchasz...-powiedział a ja kompletnie nie wiedziałam co zrobić. Stał taki biedny i zmarznięty a gdy spojrzał na mnie swoimi pięknymi oczami...Zmiękłam.
- Dobra właź!-powiedziałam po czym wciągnęłam go za rękaw przemoczonej do suchej nitki kurteczki.
- Rozbieraj się.-powiedziałam gdy znaleźliśmy się w przedsionku.
- Że co?-powiedział ze śmiechem.
- No po prostu zdejmij tą...Ja pierdziele.-powiedziałam po czym podeszłam do niego i ściągnęłam mu dżinsowe wdzianko.
- Aaa to trzeba było powiedzieć,że mam zdjąć kurteczkę,ale jeśli wolisz mnie rozbierać to proszę bardzo! Mi to nawet na rękę!-powiedział z uśmiechem.
- Bardzo śmieszne...Dobra zaraz przyniosę ci jakieś suche ciuchy...Chyba nawet mam twoją bejsbolówkę więc...Poczekaj tutaj a potem przechodź do rzeczy bo nie mam ochoty z tobą za długo spędzać czasu.-powiedziałam po czym zostawiłam go samego. Po drodze,gdy byłam już na schodach krzyknęłam : Rozgość się!
Wbiegłam szybko po schodach aż dotarłam do mego pokoju a później do szafy. Wyjęłam z niej spodnie dresowe,nawet nie wiem czyje one są. Były czarne z Nike. Na pewno nie są moje!
Do tego dorzuciłam bejsbolówkę Zayn'a. Wzięłam ciuszki i zeszłam na dół. Gdy znalazłam się w salonie nie mogłam znaleźć Zayn'a.
- Zayn?!-powiedziałam i w tym samym czasie ktoś złapał mnie za biodra i krzyknął głośne „ BUU ”
Matko! Jak ja się wystraszyłam,aż mi ciuchy z rąk wypadły i wylądowały na ziemi a ja sama odskoczyłam krzycząc „ Aaa! ”
- Malik! Ty...Ty...-nie mogłam z siebie nic wydusić. To przez to,że był bez koszulki!
On był tak cholernie dobrze zbudowany i tak mocno pragnęłam z nim być...Jednak tak mocno się bałam a jeszcze bardziej nie chciałam po sobie tego okazywać. Na dodatek jeszcze przygryzł wargę.
- Nie rób tak no!-powiedziałam na co on zareagował uśmiechem a potem :
- Daj mi coś powiedzieć!-prawie,że krzyknął i przysunął mnie bliżej siebie trzymając mocno w pasie. Jakbym miała mu zaraz uciec. Tak...To do mnie podobne. Nawet miałam ochotę uciec ale zauważyłam jak bardzo chce mi coś powiedzieć. Czekała,stałam i czekałam co ma mi do powiedzenia. - Ja na początek chciałbym cię przeprosić za...za to jakim bezczelnym gnojkiem się okazałem. Nie powinienem dać się ponieść impulsowi i uczuciom,jednak nie powstrzymałem się. Ja...Odkąd cię poznałem to...to...-tu urwał. Nie wiedziałam nawet co chce mi powiedzieć.
- To co ?!-powiedziałam patrząc mu w oczy.
- To nie mogę przestać o tobie myśleć...Nie mogę przez ciebie usnąć a gdy już mi się to udaję to śnię o tobie i wtedy już nie chcę się obudzić. Ja czuję coś do ciebie. To jest silniejsze ode mnie i...i ja przepraszam.-powiedział po czym puścił mnie i stał jak figura woskowa. Ja zachowałam pokerową twarz i stałam patrząc na niego z rysą radości na twarzy.
Podniosłam ubrania,które mi upadły i podałam je chłopakowi mówiąc :
- Ubierz się...
- Tylko tyle masz mi do powiedzenia?-powiedział chłopak zaraz potem jak wciągnął spodnie na tyłek a ja usiadłam na fotelu.
- Zayn...Ale co ja mam ci powiedzieć?-spytałam wstając nagle i podchodząc do niego. Malik założył koszulkę i powiedział :
- Nie wiem...Coś....Co ty tak naprawdę do mnie czujesz?-spytał łapiąc mnie za rękę.
To pytanie mnie rozwaliło. Nie mogłam mu powiedzieć prawdy,nie byłam na to gotowa. Stałam jak jakiś cygan na targu i nie potrafiłam wydusić z siebie słowa. Po prostu stałam i patrzyłam na niego. Moje milczenie było dla niego ciosem w czuły punkt...
- No dobra nie chcesz mówić to nie... Wyjdę stąd i nie będę cię już nękać jeśli odpowiesz mi na jedno pytanie...-powiedział po chwili przysuwając mnie do siebie.
- D...Do...Dobrze.-wyjąkałam z siebie. Byłam bardzo blisko niego. Czułam jego słodki zapach perfum zmieszany z ostrym zapachem żelu pod prysznic. Nie chciałam uciekać z jego ramion. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie mimo iż właśnie przed chwilą nie mogłam powiedzieć mu co do niego czuję.
- Powiedz mi...Dlaczego tak nienawidzisz Matt'a?-spytał podnosząc mój podbródek do góry gdy moja głowa skierowała się na dół.
- Zayn...przecież ja już ci mówiłam,że...-nie dokończyłam bo chłopak powiedział :
- No więc zostaję... i nękam cię dalej.-powiedział lekko uśmiechnięty.
- Zayn! Ale ty nie zrozumiesz! Ty nigdy czegoś takiego nie poczujesz! Ja nie mogę ci powiedzieć,to dla mnie zbyt krępujące i ja...ja się tego wstydzę. Gdybym mogła cofnąć czas zrobiłabym to! I pozwoliła wybrać sobie inną drogę,w której nie będzie Matt'a!-wykrzyczałam mu w twarz i wyrwałam się z jego objęć. Podeszłam do kanapy,na którą opadłam jakbym była umarła i płakałam przytulając się do poduszki. Widząc to Zayn podszedł do mnie i mocno do siebie przytulił.
- Już dobrze Alex. Wszystko jest w jak najlepszym po...- nie dokończył ponieważ nie wytrzymałam i krzyknęłam :
- Nie Zayn! Nic nie jest w pieprzonym porządku! On mnie skrzywdził! Sprawił,że już na zawsze będę wstydzić się swojego ciała! Ja...Ja tamtej nocy kiedy złapał mnie za rękę znienacka gdy szłam powoli opustoszałą uliczka i przewrócił na ziemię obleśnie sapiąc mi okropne słówka w ucho,ja...Ja wolałabym umrzeć w tamtej chwili! Do dziś słyszę jego głos w moim uchu. Wiesz dlaczego nie mogę znieść twojego dotyku? Nie wiesz,nie wiesz jak to jest gdy dotyka cię ktoś kogo znasz i kogo darzysz wyjątkowym uczuciem a ty po prostu nie możesz tego wytrzymać ponieważ przypomina ci się tamta noc... Ta pierdolona noc i ten pieprzony typ!-wykrzyczałam płacząc. Chciałam się wyrwać z jego ramion ale nie mogłam...Trzymał mnie zbyt mocno. Po chwili uległam i przytuliłam go do siebie. Chłopak siedział i milczał. Lekko kołysząc się powiedział cicho :
- Alex...Wybacz mi,ja...Ja nie wiedziałem,że on mógłby zrobić coś takiego komuś tak pięknemu. W ogóle komukolwiek. On cię zgwałcił i chodzi legalnie na wolności?! ... Ja...-urwał i spojrzał mi w zapłakane oczy- Ja zabiję skurwysyna!-powiedział wstając i ruszając do drzwi.
- Nie Zayn,błagam!-krzyczałam biegnąc do niego.
Nie zdążyłam,chłopak wyszedł w pośpiechu zakładając buty.



Pff... Skończyłam kolejny rozdział :D
+ Przepraszam,że nie obrazek jest w 'linku ' ale nie chciał mi się wstawić normalnie.
Proszę o komentarze :D

2 komentarze:

  1. Świtne skąd ty masdz taki talent ?? ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Talent?
    Nie,wątpię po prostu piszę co mi moja 'przećpana' główka podpowiada :D
    Ale dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń